Namacalne, Naukowe Dowody dla Sensu Wiary w Boga!
_________________________________________________________________________________________________________________________________________
Krytyka wypowiedzi Hawking'a i poglądów
ateistycznych:
Krytyka odnośnie wypowiedzi Hawking'a i
ateistycznych poglądów:

Jeden z bardziej respektowanych w świecie naukowców (kosmologów), Stephen
Hawking
stwierdził nie tak dawno (a tym samy zadowolił ateistów), że Bóg wcale
nie musiał stworzyć Wszechświata
, - a takie siły w nim istniejące jak siła grawitacji,
mogły i zapewne musiały dać temu początek
.

Należy w tym momencie rozpatrzyć na ile obiektywny i słuszny w takim oświadczeniu
może być pan Hawking oraz z czego może wypływać takie jego przekonanie.

Nie jest tajemnicą i niewątpliwie bez znaczenia tu, jak wskazał kiedyś w swoim
opracowaniu,
Henry F. Schaefer III, jeden z najbardziej cytowanych w świecie
naukowców, nominowany do
Nobla profesor chemii i dyrektor Computational
Quantum Chemistry w USA,
(odwołując się do biografów Hawking'a), iż: - >
opinie Howking’a odnośnie Boga Stworzyciela Wszechświata mogą być w n
iemałej części odbiciem ukształtowania jego psychiki w dzieciństwie<.

- >Matka Howking’a pani Isabel Hawking, w latach 1930 była członkiem angielskiej
partii komunistycznej<
, - a więc nie da się ukryć, iż sam, Stephen jako dziecko
wzrastał również w przemożnym otoczeniu przekonań wypływających z takowej
ideologii. Ideologii, która od dawna już jak wiemy nieodparcie neguje potrzebę
istnienia Boga Stwórcy we Wszechświecie.

Nie trudno jest, więc domniemać, że wszelki wpływ autorytarnego otoczenia
kształtującego rozwijającą się świadomość młodego człowieka, nierzadko będzie
również miał swoje odbicie w późniejszych latach takiego osobnika, w jego
poglądach lub
usilnym dążeniu do umocnienia swoich utrwalonych
wcześniejszych przekonań w celu wyrugowania wewnętrznych konfliktów. Ot, w myśl
przysłowia, że:
„czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”! Tym
samym, już w wieku 13 lat, jak przypomniał dr. Schaefer III, Stephen Howking ma
swojego bohatera, a jest nim nikt inny, jak ateistyczny filozof i jednocześnie
matematyk, Bertrand Russell.

Nie bez znaczenia w tym względzie, a zarazem poniekąd utwierdzające p
owyższy wniosek jest również i to, co oświadczył niedawno
dr. Ervin Laszlo, b
ędący jednym z najbardziej uznanych w świecie filozofów systemów nauk
(gałęzi n
auki będącej autorytetem i przedmiotem odnośnie oceny w kwestii poprawności d
anej analityki naukowej)
. Naukowiec ten był dwukrotnie nominowany do Nobla, jest
laureatem wielu prestiżowych odznaczeń naukowych, 4 tytułów doktora ho
noris causa oraz autorem ok. 70 książek i licznych publikacji międzynarodowych.

Wypowiadając się odnośnie ostatniej, głośnej książki Hawking'a: „The Grand
Design”, w której to Hawking tak stanowczo dyskredytuje koncepcję Boga- Stwórcy,
jako kogoś niepotrzebnego do „samo-stwarzającego się Wszechświata”, Ervin
Laszlo zauważa, że:
"Hawking sprawia wrażenie, że nie motywuje go przy tym
czysty pragmatyzm naukowy, ale brzmi on bardziej w tym przekonaniu jak
„spekulujący filozof”".

Laszlo wskazuje jednocześnie, że: "naukowiec (a w szczególności fizyk) nie może i
nie powinien wypowiadać się względem tego czy „potrzebujemy” Boga w
wytłumaczeniu tego jaki jest (i jak powstał) świat, lecz może on jedynie wypowiadać
się odnośnie tego, czy i (lub), że nauka jest wstanie odnaleźć i przedstawić
równania uwzględniające wszystkie panujące prawa natury"
(a których to równań,
jak przypomina Ervin Laszlo, jak na razie
do tej pory nie odkryto).

"Taka „teoria wszystkiego” [jak się ją ostatnio określa i na której generalnie opiera się Hawking w
swoich konkluzjach odnośnie „samo powstałego” w jego domniemaniu, wszechświata]
, musiałaby
uwzględniać i zawierać tłumaczenie wszelkich praw, tak w przyrodzie jak i w
kosmosie oraz czasoprzestrzeni."

Jak następnie słusznie zauważa dr. Laszlo: - „byłoby to równoznaczne z tym co
powiedział już kiedyś Albert Einstein tzn.: >>odczytaniem Bożego rozumu<<, a
znów Hawking obecnie stara się wykazać, że Bóg nie jest w to zaangażowany.
Natomiast przekonania, że Wszechświat stworzył się spontanicznie i zupełnie sam,
nie są niczym nowym i są jakże starym już złudzeniem. Dlaczego jednak, ten nasz
Wszechświat, stworzył się akurat takim, jaki jest? – Czy było to >>spontanicznym
stworzeniem<<, szczęśliwym trafem? Czystym przypadkiem?

Czy nie mogłoby być np. tak, że Wszechświat [i panujące w nim prawa – *d./red.]
po prostu zostały skonstruowane w taki sposób, że mógłby on stwarzać siebie
takim, jakim właśnie on jest?

Naukowcy wiedzą o tym, że nasz Wszechświat jest najbardziej
nieprawdopodobnym miejscem, i statystycznie rzecz biorąc jest On zupełnie
nieprawdopodobnym, co do możliwości przypadkowego zaistnienia. Według
założeń nauki zwanej >>kwantową teorią strun<< może np. istnieć aż (10 do
potęgi 500) możliwych wszechświatów, a znów tylko garstka z tej olbrzymiej ilości,
takich to możliwych wszechświatów, mogłaby wytworzyć życie, i nie wspominając
już nawet o wyższych formach życia, gdzie oto byty, które to uznają siebie za
inteligentne twierdzą znów, że one i ich świat powstał przez szczęśliwy traf. Aby
odpowiedzieć na pytanie, >>dlaczego<< nasz Wszechświat >>[jakoby] stworzył
się<< w sposób, jaki się on stworzył, to wykracza to już poza obszar nauki.

Powiedzieć znów, że on, wszechświat, uczynił to spontanicznie, nie jest
odpowiedzią – jest, wymówką, co do tejże odpowiedzi. Kiedy Hawking mówi, że
spontaniczne samo-stworzenie wszechświata >>z niczego<< jest dowodem na to,
że Stwórca nie był w to zaangażowany, nie mówi już jak naukowiec. Nie czyni on
naukowego stwierdzenia. Jego stwierdzenie jest czysto teologiczne – i z rodzaju
tych negatywnych, typowych dla ateistów. Aby odrzucić istnienie inteligentnego
stwórcy jest w takim przypadku – tak samo bardzo aktem wiary, jak i zapewnić o
Nim, że istnieje.

Oczywiście, możemy spekulować odnośnie tego pytania i powinniśmy spekulować;
- kto mówi, że kres nauki musi być kresem ludzkich dociekań? Ale nie powinniśmy
oświadczać, że kiedy spekulujemy to mówimy jako naukowcy, nawet wtedy, kiedy
to jesteśmy autorami porażających umysł równań odnośnie zachowania i
ostatecznego końca czarnych dziur”.

– autor: dr. Ervin Laszlo. – na podstawie opracowania dr. Ervin Laszlo, p.t.: „When
Stephen Hawking Speaks About God, Don't Mistake Him for a Scientist” (
Kiedy
Stephen Hawking Mówi o Bogu, nie Mylcie go z Naukowcem
).

Poza tym, jak zręcznie i trafnie ujął to profesor dr. Zbigniew Jacyna-
Onyszkiewicz,
(szef Zakładu Fizyki Kwantowej przy UAM) w swoim wykładzie
zatytułowanym: „Wszechświat na Miarę Człowieka”, faktem jest, że wszelkie
parametry Wszechświata są tak perfekcyjnie i niezwykle precyzyjnie skalibrowane i
idealnie wprost dopasowane do potrzeb stworzenia oraz utrzymania w nim życia, że
nawet bardzo drobne w nich odchylenia już spowodowałyby niemożliwość jego
istnienia. Zaś doskonała symetria naturalnych praw może być wyłącznie
wytłumaczona celowością i charakterem uczestniczącego w tym Boga.

Dopasowanie pomiędzy poznawczymi możliwościami człowieka a światem przyrody
oraz umiejętności poznawcze człowieka, choćby tylko fizyki i matematyki – jak
przypomina
dr. Philip Clayton – są dowodem na to, że ten Bóg właśnie pragnął,
aby rozpoznać Go poprzez tenże otaczający nas świat. Ta doskonała kalibracja i
zależności wprost domagają się rozpoznania we Wszechświecie, celu, kierunku i
planu - wyższego, super inteligentnego umysłu oraz oświadczenia zawartego w
tytule wykładu
prof. dr. Jacynty-Onyszkiewicza, tzn., że to jest: „Wszechświat na
miarę człowieka”!

I tak też, jak niejednokrotnie przytaczał poniższe argumenty uznany
międzynarodowo
astrofizyk dr. Hugh Ross, były pracownik prestiżowego
California Instytut of Technology, istnieje 5 głównych argumentów niezaprzeczalnie
przemawiających za istnieniem wielce inteligentnego Stwórcy tego naszego
Wszechświata, a mianowicie:

•        
Argument kosmologiczny, który mówi, że efekt obserwowalny w postaci
istnienia Wszechświata musi mieć jakąś swoją odpowiednią przyczynę.
•        
Argument teologiczny, który mówi, że sama budowa Wszechświata
implikuje widoczny cel lub kierunek w tymże istniejący.
•        
Argument racjonalny, który mówi, że działanie Wszechświata według
ustalonego porządku i naturalnych praw, niezaprzeczalnie implikuje działanie
rozumu kryjącego się za tym.
•        
Argument ontologiczny, wyrażony ludzkim przekonaniem i świadomością o
istnieniu Stwórcy, implikuje Boga, który zaszczepił stworzeniu taką świadomość.
•        
Argument moralny, wyrażony wbudowanym sensem i rozumieniem oraz
odróżnianiem przez człowieka - dobra od zła, może być wyłącznie rezultatem
wewnętrznej świadomości zasad prawa i porządku, niewątpliwie wszczepionym
przez
Wyższą Istotę.

Z drugiej strony jak uściślone przez autora ksiązki p.t.: „Pierwszy naukowy dowód
na Boga”, -
„jeżeli istnieje skończony Wszechświat, który to wg. współczesnej
wiedzy
naukowej (Big-Bang), miał i musiał mieć swój początek oraz będzie też miał
swój koniec, to niewątpliwie nie mógł on również stworzyć samego siebie zanim to
jeszcze
On sam już zaistniał. Wszak tylko coś, co jest nieskończone może tworzyć
coś, co jest skończone jak właśnie nasz Wszechświat. A ponieważ coś, co jest
nieskończone i ktoś, kto jest nieskończony, nie ma również swojej przyczyny, to
siłę tą, rozpoznajemy jako Boga i przyczynę wszystkich rzeczy. Tym samym w
obliczu powyższych, uznamy, że Bóg jest
koniecznością.

Koncepcja matematyczna zaś nie może być przeceniana w badaniu siły
nieskończonej, a jedynie skuteczna w badaniu dynamiki zajść skończonych,
ponieważ obie one tj. tak siła nieskończona, jak i zajścia skończone rozpoznają i
identyfikują się z tym samym Bogiem, lecz w zupełnie inny sposób. Już śledząc
nawet opracowania Galileusza, można rozpoznać, że wszystkie skończone rzeczy
posiadają nieskończoną ilość niepodzielnych części.

Znów jedna z tychże niepodzielnych jest
podstawową zasadą, z której można
wyprowadzić wszystkie inne prawdy, a z kolei wszystkie inne części funkcjonują
właśnie dla tej
podstawowej zasady. I ponieważ nieskończone cząstki nie mogą
być policzalne, przeto matematycy mają problem w wytłumaczeniu Wszechświata.
W większości nie rozumieją oni, że Wszechświat jest
jednym istniejącym światem,
tj. wyższym światem (Boga) oraz niższym światem Jego stworzenia i stworzeń,
które to oddzielne światy wspaniale razem funkcjonują.”

Wracając ponownie do Hawking'a, słusznie też rozpoznał dr. Jason Lisle
(amerykański astrofizyk), że: "ponieważ Stephen Hawking odrzucił spojrzenie
Biblijne, to tym samym zapewne nie jest on wstanie rozsądnie odpowiedzieć na
pytania, które jednocześnie zadaje w swojej książce napisanej wraz z Leonardem
Mlodinow pt.: „The Grand Design”. Jest tam dużo filozofii."
W odpowiedzi na niewątpliwie całkiem górnolotne stwierdzenie Hawkinga, które
brzmi:
„ponieważ istnieje takie prawo jak prawo grawitacji, wszechświat może
i będzie się samo- stwarzał”
- dr. Lisle, konkluduje:

„Moje pytanie brzmi – pomijając już Boga, - dlaczego w ogóle istnieje prawo
grawitacji i dlaczego wszechświat miałby być obligowany by je przestrzegać?
Dlaczego prawo grawitacji ma zastosowanie zawsze i we wszystkich miejscach? I
dlaczego ma ono prostą matematyczną formułę, przystępną do zrozumienia przez
człowieka? Niewątpliwie pan Hawking nie ustosunkował się odpowiednio do tychże
argumentów.

Świat sekularny po prostu nie potrafi widzieć w tym sensu i nawet wstęp do tejże
książki zawiera absolutne absurdy sekularne w tym względzie...., a który to wstęp
między innymi mówi, że: >>...tak wszechświat jak i ta książka mają swój projekt,
ale wszechświat w przeciwieństwie do książki nie wymaga projektanta...<< No tak,
zupełna niespójność, w tej kwestii.

Jak widać autorzy uznają, że książka wymaga projektanta, a już wszechświat,
który jest nieporównywalnie bardziej złożony (i zawiera w sobie wiele, wiele
książek) - przypuszczalnie takowego projektanta już nie potrzebuje. Jak to
możliwe, że tacy skądinąd inteligentni ludzie nie potrafili rozpoznać takiego
absurdu? Niewątpliwie odpowiedz na to zawarta jest w Ewangelii w 1 Koryntian 2:
14, a który mówi nam, że: >
ci, którzy się nie odrodzą, nie są wstanie zrozumieć
spraw duchowych.
< – dr. Jason Lisle, doktor astrofizyki.

Jak słusznie, więc zauważono i jak przytoczył Anthony S. Layne, ogólna teoria
względności stanowi swoisty problem z rodzaju tego – co było pierwsze;
jajko czy
kura?
– a którego to problemu owa „teoria strun” tzw. (string theory), niestety nie
rozwiązuje!:
„Jeżeli grawitacja (prawo ciążenia) jest funkcją masy, to w jaki sposób ta grawitacja
może narzucać masę materii? A jeżeli znów, to grawitacja nadaje masę materii, to
jak ta grawitacja może być funkcją masy? Tym samym grawitacja/ masa musi być
funkcją materii, i nie może istnieć niezależnie od tego. A jeżeli tak, to znów
grawitacja nie może stanowić preegzystencji materii, aby ją tworzyć. Tak, więc
„teoria strun” w żaden sposób nie rozwiązuje kwestii przypadku.

Założenie Hawkinga zasadniczo opiera się o istnienie grawitacji jako koniecznej, a
nie przypadkowej.
Esencja, (czyli podstawa, istota) jest regułą, która tworzy
istnienie będące tym, czym ono jest: -
czyli jego faktycznym stanem istnienia
Przypadki mogą być prawdziwe tylko wówczas, kiedy są wrodzone w rzeczywiste
istnienia, ale też nie będąc istnieniem samym w sobie. Tym samym wypadki są
przypadkowe według założeń definicji. Czyniąc, więc z grawitacji istnienie
powoduje tylko to, iż ten argument „goni swój własny ogon” i niczego w ogóle nie
rozwiązuje... Obecnie, śmiało możemy uznać, że tak zwana “teoria wszystkiego”
jest niestety jedynie kolekcją założeń, hipotez i zwykłych zgadywanek, a nie
jakąkolwiek potwierdzoną czy udawadnialną teorią!... ”

W gruncie rzeczy Stephen Hawking pośrednio też opiera swoją wiarę na czymś
takim jak hipoteza zwana „teorią M” i nawiązująca do „teorii strun” (string theory),
a
która znów zakłada miliardy możliwych, współistniejących obok siebie
wszechświatów
i po drodze prowadzi też do próby zbudowania tzw. „teorii
wszystkiego” (theory of everything), będącą możliwą ucieczką dla naturalistów ze
swoistej matni, czyli matematycznie udowodnionej już
niemożliwości przypadkowego
zajścia warunków do samoistnego powstania naszego Wszechświata, a w nim
przypadkowego życia jak nasze.

Proponując zaś „teorię strun” w końcu można było jakoś się obronić przed tą
matematyczną niemożliwością, dzieląc teraz ogrom liczby tej niemożliwości przez
ilość (możliwych takich w założeniu) wszechświatów i uzyskać liczbę już dużo
bardziej możliwą dla takowego prawdopodobieństwa. Tyle tylko, że w tym
momencie nieodparcie rodzi się pytanie, czy to jest zupełnie uczciwa, naukowa
droga postępowania, podyktowana pragmatyzmem naukowym??!!

Gdyż bardziej jawi się to jako jakaś usilna próba ucieczki i wycofywania się na
ostatnią bezpieczną pozycję i jakby czynioną w popłochu ewakuację z „płonącego
okrętu”. Bądź, co bądź, hipoteza „M”, czyli jedna z proponowanych przez Hawkinga
opcji dla „teorii strun” oraz podobne pokrewne jej, są wyłącznie niesprawdzonymi,
nieudowadnialnymi i czysto spekulacyjnymi założeniami. Są jakby „szytymi” na
„potrzebę chwili”, a ubranymi w piękne, naukowe założenia.

Oto jak widzę paradoks choćby i hipotezy „M”, istniejącej na gruncie
założeń postulowanych też przez Hawkinga:
Skoro hipoteza zwana teorią „M” [gdyż, aby stać się teorią, to musi jeszcze być
udawadnialna] jest
faktycznie jednym z kilku (np. 10-ciu) proponowanych
wariantów hipotezy zwanej „teorią strun” (string theory), i każdą z nich jej
proponenci uważają za tą słuszną i jedyną prawdziwą, a jak wiadomo wszystkie one
jednocześnie nie mogą być prawdziwe, i tylko jedna mogłaby być prawdziwa, - to
patrząc logicznie, równie dobrze wszystkie one (uwzględniając hipotezę „M”) mogą
być tak samo bardzo nieprawdziwe jak i każda z tych poszczególnych 9-ciu, które to
już z konieczności logicznej muszą być nieprawdziwe, a w założeniu uważane przez
ich proponentów za jak najbardziej prawdziwe i słuszne. Tym samym, skoro
wszyscy proponenci uważają swoją hipotezę za prawdziwą i każdy z nich ma ku
temu swoje przekonywujące argumenty, (a jak wiadomo najwyżej tylko jedna z nich
mogłaby być prawdziwa), to równie dobrze żadna i każda inna z tych hipotez nie
musi być prawdziwa!

Poza tym, owa hipoteza Hawkinga natrafia już jednak na zupełnie poważny i nie do
przebrnięcia problem w kwestii odniesienia do DNA w żywych organizmach.
Postępując za wypowiedzią Anthony S. Layne, cyt.:
„Jak wskazują Scott Hahn i Benjamin Wiker, pozostawiając trudności fizyczne i
chemiczne na boku, argumentacja popleczników odnośnie spontanicznego
powstania życia prowadzi do [naciąganego] porównalnego założenia, że
spontaniczne połączenie się DNA jest jak trafienie idealnego rozdania w brydża. A
nie podają oni np. przykładu, że jest to bardziej jak ułożenie idealnego domku z
kart w obliczu huraganu [a co dopiero jest faktycznie słusznym porównaniem w
obliczu aż tylu przeciwności]. I tu następuje już problem nie do przebrnięcia dla
naturalistów stawiając ich pod ściana: - No, bo jak przeskoczymy z bogatego
zbioru bloków proteinowych (aminokwasów) do poszczególnej komórki??

Wszak podwójna Helisa DNA nie jest wstanie spełniać swojej magicznej operacji
nie znajdując się jednocześnie w komórce, co oznacza, że faktycznie nie można
mieć jednego bez istnienia drugiego! Komórka, będąca tworem, dużo, dużo
bardziej skomplikowanym niż jakaś tam kropelka chemiczna, zawiera w sobie
„intrygujący taniec” wielce wyspecjalizowanych maszyn molekularnych, z których to
każda nie porusza się bezmyślnie, lecz całkiem celowo. Jej operacja jest tak
bardzo złożona, że oświadczenie, iż pierwsza komórka powstała przez jakiś tam
przypadek, jest nie tylko absurdem, ale naukowo niestosowne i niewystarczające.
To właśnie ta niemożliwość wytłumaczenia przypadku w powstaniu komórki zmusiła
nie tak dawno [w obliczu najnowszych odkryć] Antoniego Flew, jednego z
najbardziej wpływowych sceptyków XX wieku, do niechętnego zaakceptowania
istnienia Boga!”.
– wg. Anthony S. Layne.

Jak dalej słusznie wskazuje Anthony S. Layne – iż według obecnej „teorii” samo-
powstania kosmosu faworyzowanej przez Hawking’a, MASA jakoby tworzona jest
poprzez interakcję pola grawitacyjnego i skalarnego wg. założenia o wzajemnej
interakcji. W takim założeniu istnieje jednak zasadnicza nieścisłość w odniesieniu
do masy i materii oraz w tejże koncepcji wzajemnych oddziaływań.

Teoria ta jakoby też tłumaczy, w jaki oto sposób materia staje się masą oraz
ciałami niebieskimi (planetami, gwiazdami itp.), zupełnie nie odnosząc się do
problemu skąd bierze się owa materia, a nie mówiąc już o powyżej wspomnianej tu
wielce skomplikowanej konstrukcji komórki biologicznej, a tym samym właśnie
zupełnie pomijając w tym wszystkim zagadnienia i trudności wynikające z biologii
molekularnej, tak jakby wewnętrzny mechanizm atomu nie miał wpływu na
powstanie łańcucha DNA.

Profesor emeritus Edgar H. Andrews, uznany międzynarodowy ekspert od
dużych molekuł, komentując opracowanie S. Hawkinga, oświadczył, że; -
„teoria M”
profesora Hawkinga będąca zaledwie niesprawdzalną, matematyczną konstrukcją,
według znacznej ilości naukowców nie ma związku z fizyczną rzeczywistością". Jak
zauważa profesor Andrews, pan Hawking i jego współautor twierdzą w ich książce
pt. „The Grand Design”, że: - nie wierzą w realną rzeczywistość, a następnie
odwołują się znów do twierdzenia, iż:
- najlepszymi modelami są te, które odzwierciedlają sposób, w jaki rzeczy
faktycznie zachodzą w faktycznym świecie
czyli odwołują się właśnie do realnej
rzeczywistości, powodując przeciwstawność swoich własnych stwierdzeń?
Jak
spostrzega profesor Andrews, ich założenia co do „teorii M” i wielu równolegle
istniejących wszechświatów, które to w gruncie rzeczy nie mogą być
zaobserwowane i poznane przez nas w żaden możliwy sposób, czyni z tej „teorii”
mało użyteczną w zastąpieniu Pana Boga.

Podobnie inny naukowiec,
specjalista fizyki teoretycznej, Lee Smolin,
zauważa, że:
„wciąż naprawdę nie wiemy, czym jest ta owa „M Teoria” i czy w ogóle
zasługuje ona na jakiekolwiek takie określenie”.

Reasumując, więc, możliwość przypadkowego powstania naszego Wszechświata, a
w nim sporej ilości (tj. znacznie ponad 20) wielce ściśle i wprost niebywale
precyzyjnie wykalibrowanych
„STAŁYCH PARAMETRÓW”, jak wspomniane tu już
wcześniej, czyli jak np.:

•        -siła łącząca protony i neutrony w atomie
•        - masa
•        - ciężar elektronu
•        - odpowiednia siła mocy łączącej nukleony w jądra atomowe
•        - współczynnik siły elektromagnetyzmu do grawitacji
•        - masa neutronu, równowaga materii do antymaterii
•        - ciężar kwarka
•        - siła elektromagnetyczna pola
•        - siła grawitacji
•        - ilość wymiarów przestrzennych w przestrzeni Kosmicznej...itd.
-
ewidentnie wskazuje nam na absolutną niemożliwość takiego przypadku i
takich oto panujących we Wszechświecie super precyzyjnych, a jakoby
przypadkowych kalibracji, gdzie minimalne tylko odchylenie w jedną czy drugą
stronę spowodowałoby już niemożliwość zaistnienia Wszechświata takim, jaki on
jest, a w nim koniecznych i sprzyjających warunków do rozwoju naszego życia!!!

Gdybyśmy dla przypomnienia, podzielili cały nasz ogromny Wszechświat na małe
tzn. 2,5 cm odcinki
(gdzie tylko na przebycie jednej zaledwie naszej galaktyki w
tym naszym Wszechświecie zwanej „Drogą Mleczną”
nawet światło potrzebuje aż
około 100 tysięcy lat)
i teraz gdybyśmy przesunęli tą „stałą grawitacyjną” o
zaledwie jeden taki 2,5 centymetrowy odcinek, to już spowodowałoby to
nieuniknioną katastrofę.

Gdyby znów Wszechświat rozszerzał się zbyt szybko, to nie mogłyby powstać w nim
planety i gwiazdy. Wystarczy niewielkie zaledwie przesunięcie w tej wspaniałej i
precyzyjnej kalibracji, aby tak się stało. Ktoś zapyta tu może, jak niewielkie
przesunięcie i jaka jest to precyzja? Oraz jak wielki miałby być ten oto przypadek
wyrażony w liczbach odnośnie TEJ oto koniecznej STAŁEJ w rozszerzającym się
Kosmosie?

A więc taki, że nie może być on większy niż jedna część na 1 z 55 zerami po
tej jedynce! (czyli: jeden do jednego z 55 zerami)
* Dla porównania co do
ogromu tej liczby - to ilość sekund, który upłynęły w znanym nam czasie
istnienia Wszechświata to zaledwie 1 do 1 z 18 zerami po jedynce.

Pomyślmy, zatem, teraz o niesamowitym ogromie liczby dotyczącej możliwości
przypadkowego i koniecznego skalibrowania się już
wszystkich z tych ponad 20
takich stałych!!!
Jest to sporo, sporo więcej niźli ilość atomów tj. (10 do potęgi 80 -
czyli po jedynce 80 zer) w naszym, znanym nam Wszechświecie!
PRZYPADEK
WPROST NIEMOŻLIWY!

Dla Przypomnienia: - Jak ustalone przez naukowców, dopasowanie się aż 8
atrybutów zostało wyliczone na możłiwość jak 1 do 1 z 94 zerami po tej
jedynce.  To tak, jak byśmy przypadkowo za pierwszym razem wyciągnęli
jedną makuteńką oznaczoną subatomową cząsteczkę
( jak elektrony,
protony, neutrony)
z przestrzeni równej wielkością aż 10,000,000,000 (tj.
dziesięciu miliardów)
Wszechświatów tak ogromnych jak nasz Wszechświat!
N-I-E-M-O-Ż-L-I-W-E !!!

No tak, a skoro ewidentnie jest to przypadek niemożliwy, to w tej sytuacji jedynym
wyjściem dla ateistów z takiego impasu, tudzież dla profesora Hawkinga z jego „M
Teorią”, była ucieczka w SZYBKO WYMYŚLONĄ „
teorię strun” (string theory), czyli
wielu, wielu współ-istniejących ze sobą Wszechświatów, bo wtedy już taką ogromną
liczbę można podzielić przez ilość tychże
rzekomych wszechświatów i niesamowicie
ją pomniejszyć odnośnie możliwego przypadku. Tyle, że tu jak już wspomniałem,
powstaje pytanie, co do rzetelności i uczciwości naukowej takiego podejścia??

A z drugiej strony to już bardziej przypomina każdemu logicznie myślącemu
człowiekowi, jakąś desperację i ucieczkę w popłochu na bezpieczną pozycję. W
końcu my zawsze też możemy zapytać –
no a skąd wiadomo, że to jest prawda,
a i w końcu, kto miałby też niby generować te wszystkie wspaniałe
wszechświaty z ich cudownymi prawami?

Suma sumarum, to wszystko brzmi już znacznie naiwnie i zapewne znowu rację miał
ów, raz wspomniany już:
Francois Mauriac który to (w obliczu przedstawionych tu
faktów)
trafnie zauważył, że: „to, co mówi ten profesor jest dużo
bardziej nieprawdopodobne, niż to, w co my biedni
Chrześcijanie wierzymy...”

Ponadto, wiele osób zapewne zastanawia się też, dlaczego do tej pory tak wybitny
naukowiec jak profesor Stephen Hawking nie otrzymał jeszcze wielce prestiżowej w
nauce Nagrody Nobla? – Otóż wiedzieć musimy, że Szwedzka Królewska Akademia
Nauk ściśle wymaga (i słusznie), aby każda taka uznana w świecie nagroda
przyznawana została wyłącznie za odkrycie naukowe, które to poparte jest
weryfikowalnym eksperymentem, tudzież obserwowalnym dowodem. Niestety, jak
widać do tej pory i pomimo znacznej popularności pana Hawkinga, jego odkrycia w
ogóle nie spełniają jeszcze tychże kryteriów. Są jak widać czystą abstrakcją.
Kolejnym już "naukowym" złudzeniem!

A swoją drogą, Hawking, swoimi argumentami jakby balansował pomiędzy jedną, a
drugą opcją odnośnie możliwości udziału Boga Stwórcy w stwarzaniu Wszechświata
(choć jak wykazał to już całkiem dobitnie powyżej cytowany tu dr. Ervin Laszlo –
przede wszystkim na gruncie filozoficznym).

Jak przypomniał dr. Schaefer III, małżonka profesora Hawkinga jest osobą
wierzącą. Tak więc, choćby i z tego tylko wzglądu odniesienie do Boga Stwórcy nie
powinno, znów być dla niego aż tak odległym pojęciem.

Toteż wcześniejsza wypowiedz Hawking’a w tej mierze brzmi:
“Przeciwności, które
musiałyby zostać pokonane, aby wszechświat taki jak nasz mógł wyłonić się z
czegoś takiego jak Wielki Wybuch są niesamowicie olbrzymie. Uważam, że
kiedykolwiek zaczynamy omawiać początki wszechświata dochodzimy do
czysto religijnych wniosków.
-
”Kitty Ferguson, “Stephen Hawking: Quest for a Theory of Everything”), str. 93

Tym samym, raz jego wypowiedzi dopuszczają Stwórcę w tymże procesie, a innym
razem, czy też ostatnio znów już nie. Siłą rzeczy nasuwa się tu, więc przy tej okazji
pytanie, czy aby jakże ciężka kondycja zdrowotna tego szanowanego skądinąd
naukowca, jego cierpienie, ograniczenie i możliwe rozgoryczenie z tejże przyczyny,
nie prowadzą go aby, do podświadomego buntu wobec tego oto Boga, z jakąś
wewnętrzną, głęboką i równie podświadomą potrzebą wyrugowania Go za to (jakby
za karę), - raz i na zawsze??!!

Patrząc obiektywnie, wszak nie rzadko też upadają wielkie i dobrze okrzyczane
hipotezy naukowe wielu uznanych ludzi nauki. Tak zasadniczo upadła na przykład
hipoteza całkiem uznanego geniusza nauki,
Fred’a Hoyle o „stacjonarnym modelu
Wszechświata”
, tak mylna była także opinia Alberta Einstein’a odnośnie mechaniki
kwantowej
. Hipotezy upadają, naukowcy odchodzą, pozostaje tylko wieczny Bóg i
Jego prawa, które wciąż prowokują umysły naukowców. Część z nich pokornie
akceptuje to wyzwanie, inni znów jak pan Hawking w końcu się buntują. Nic to nie
zmienia i nie uszczupla z
Prawy, o której to Jezus prawie 2000 lat temu,
powiedział, że On: - "
po to się narodził, aby dać jej świadectwo!"

Ateiści znów usilnie próbują wyrugować jakoś tego Boga-Stwórcę z tworzenia
kosmosu jak czyni to np. pan Hawking, czy też z przyrody jak pan Dawkings, ale
On; (Α i Ω), wciąż im się jakoś wymyka i wciąż wyprzedza ich w oparciu o
argumentację, tak stricte logiczną jak i naukową, chociażby tylko nawet o jakąś
1/10 sekundy!

Może, więc w podsumowaniu najstosowniej będzie przypomnieć jakże trafne słowa
wypowiedziane kiedyś już przez kogoś:
Foto: Stephen Hawking
(astrofizyk/ kosmolog),
źródło:
Wikimedia Commons: licencja: http:
//commons.wikimedia.org/wiki/File:
Stephen_Hawking_050506.jpg
(cyt.) „Iż poznając dziś choćby i wiek Wszechświata jako
{ponad} 14 miliardów lat oraz gdyby móc dokopać się do
pokładów wiedzy i poznawać jej bezmiar, musimy wciąż
pamiętać, że ten Stwórca, {jakkolwiek pojmowany}, zawsze
wyprzedzi nas o tą choćby 1/10 sekundy. I dlatego ta, 1/10
sekundy jest ważniejsza dla nas od następnych 14 miliardów
lat”.
Szczęść Boże,
Andrzej R. Szteborowski - wydawca.
(KOSMOS) Foto-cosmos: "© [2009] Jupiterimages Corporation"

"Kiedy Stephen Hawking Mówi o Bogu,
nie Mylcie go z Naukowcem"

- Dr. Ervin Laszlo - jeden z najbardziej uznanych w świecie filozofów systemów
nauk (gałęzi nauki będącej autorytetem i przedmiotem odnośnie oceny w kwestii
poprawności danej analityki naukowej). Dwukrotnie nominowany do Nobla,
laureat wielu prestiżowych odznaczeń naukowych, 4 tytułów doktora honoris
causa oraz autor ok. 70 książek i licznych publikacji międzynarodowych.
Rozdziały Główne:
(po prawej stronie są guziki do
podrozdziałów w tym temacie)
Podrozdziały do Tego
Tematu:
(po lewej stronie są guziki do
tematów głównych)