Namacalne, naukowe dowody dla sensu wiary w Boga!

Najkrótsza Droga do Boga!

*Powiedzmy sobie otwarcie. Strona ta zasadniczo nie jest przygotowaniem
duchowym. Poprzez stronę tą staramy się zaledwie otworzyć rozum człowieka na
sens wiary, co jest pierwszym warunkiem do poszukiwania, a następnie spotkania z
Bogiem.

Pozwolę sobie tu zacytować słowa, które wypisał kiedyś profesor ojciec Salij w
opracowaniu „Szukającym Wiary”:

„Aby uniknąć nieporozumień, chciałbym z naciskiem podkreślić, że wiara jest
łaską. Bez łaski nie możemy przecież nawet wypowiedzieć imienia Jezusa
(1
Kor 12,13)
, a cóż dopiero oddać się w całości Bogu - bo przecież na tym, a nie
tylko na teoretycznym przyzwoleniu polega wiara nadprzyrodzona. Tylko dzięki
łasce człowiek jest w stanie podnieść się aż do poziomu, na którym może się w
sposób rzeczywisty oddać Bogu.
Ale fakt, że wiara jest łaską, nie odbiera nic rozumności wiary. Jak wynika z
przytoczonej wypowiedzi św. Pawła, pierwsi chrześcijanie zdawali sobie
sprawę, że wiara bez obiektywnego uzasadnienia, choćby nawet była piękna,
byłaby zwykłym omamianiem się, byłaby "wiarą daremną". Ich wiara jednak
była wiarą obiektywną, bo obiektywne były cuda Chrystusa i Jego
zmartwychwstanie.”


I dlatego właśnie, my również  tu na tych stronach to wszystko
przedstawiamy  dla tegoż obiektywnego uzasadnienia, aby wydreptać
drogę do prawdziwej ŁASKI WIARY poprzez pierwotne, intelektualne
otwarcie się na sens wiary w BOGA, a następnie pragnienie jej posiadania
!

I tak, w Słowie Bożym Jezus mów o tejże łasce:

"Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi
otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną"
(Apokalipsa wg. świętego Jana - 3,20).

Z drugiej strony musimy też rozumieć, co tak naprawdę znaczy ta WIARA i
co znaczy WIERZYĆ:

Kiedyś Jezus powiedział: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie
przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie...” (Jan 14; 1-12)

oraz:

"Kto we Mnie wierzy, to choćby i umarł, żyć będzie". (Jan 11, 1-44).

Cóż to, więc znaczy wierzyć w Boga wyrażonego w Jezusie i akceptować
Go jako Zbawiciela
?

Czy znaczy to zaledwie wierzyć, że Jezus istnieje i jest Bogiem i Zbawicielem?

Wszak wielu jest takich, którzy wierzą, lecz źle czynią. Są źli i niedobrzy, a nawet
okrutni! Czy dlatego tylko, że wierzą, ci będą automatycznie zbawieni i dosięgną
zaraz raju?

Są też tacy, którym znów nie udało się jeszcze poznać Jezusa, lecz są jednak
ludźmi dobrymi i prawymi! Czy tylko, dlatego, że jeszcze nie wierzą w Jezusa, będą
zaraz potępieni?
Słowo Boże mówi nam: Bóg żywy "jest Zbawcą wszystkich ludzi, zwłaszcza
wierzących
" (1 Tm 4,10).

Cóż, więc znaczy wierzyć w Boga wyrażonego w Jezusie i w Jego obitnicę
zbawienia?

Raz jeszcze, więc przypomnijmy, co powiedział Jezus:

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca
inaczej jak tylko przeze Mnie...”
(Jan 14; 1-12)

Wierzyć więc w Boga, to wierzyć w tą oto Drogę – (czyli sposób życia, który
wskazał Jezus) –
bo On, Jezus jest DROGĄ!

Wierzyć
, to również wierzyć w Prawdę – (czyli w słowa prawdy, której On, Jezus
nauczał) –
bo Jezus jest PRAWDĄ!

Wierzyć
, to też wierzyć w Życie– (czyli mieć szacunek do życia i wierzyć w sens
życia) –
bo On, Jezus jest ŻYCIEM!

Ten znów, kto wierzy w coś, postępuje również według tego, w co prawdziwie
wierzy!

Ten, kto nie postępuje, ten zaledwie stwarza POZORY owej WIARY!

W 2 Liście do Tymoteusza 3 (1-5) Słowo Boże mówi:
A wiedz o tym, że w dniach
ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi,
wyniośli, pyszni, bluźniący......
Będą okazywać POZÓR pobożności, ale
wyrzekną się jej mocy
”.

I to dopiero, drogi bracie i siostro, (czyli postępowanie według owej Prawdy i Drogi i
Życia) jest prawdziwą WIARĄ!

Kłamie, więc
ten i oszukuje też sam siebie, kto mówi, że wierzy, a zachowuje
zaledwie
pozory tej wiary. Bo wiara żywą jest, - a jak nieżywa - to martwa!

I dopiero ta szczera i żywa wiara wyrażona i podpisana postępowaniem
życiowym za wskazaną oto "Drogą i Prawdą i Życiem" jest prawdziwą i
niepozorowaną wiarą w Boga wyrażonego w Jezusie, który to mianował się
być ową DROGĄ i PRAWDĄ i ŻYCIEM.!
I zasadiczo ta wiara, wyrażona codziennym postępowaniem życiowym wg.
wzorców nakreślonych przez Jezusa tj. Jego: - "Drogi i Prawdy i Życia" jest
rzeczywistym utożsamianiem się, określeniem się i wyrażeniem  naszej
wiary w Niego i prowadzi właśnie do zbawienia w Jezusie.
W ten oto sposób Bóg nakreśla i daje przykład
AUTENTYCZNEJ WIARY i
drogę do zbawienia
. Wybierając więc Jezusa jako Zbawiciela i wiarę w
Niego - wybieramy jednocześnie sposób w jaki żyjemy i
właśnie ta oto
droga
(a nie jedynie zwyczajne uwierzenie w istnienie Jezusa-Zbawiciela), określa
oraz staje się deklaracją naszej faktycznej wiary. Przeciwnie zaś, nasza
"wiara" staje się tylko
wiarą pozorowaną , o której to właśnie mówi nam
Jezus m.in. w Ewangelii w 2 Liście do Tymoteusza 3 (1-5):
"....zachowają
pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy"

Syn Boży, który dał przykład na sposób życia (tj. Drogę, Pradwę, Życie), a
poprzez to dojście do Zbawienia, porównał również
życie do "Bramy" - i
tym samym
określił tą wiarę wyraźnie:

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez
bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i zbójcą”.
- (Ewangelia Jana 10, 1)

I powiedział również:

"Wchodźcie przez ciasną bramę, gdyż przestronna jest brama i szeroka droga,
która prowadzi
do zguby, i wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.
Natomiast ciasna jest brama oraz wąska droga, która prowadzi
do życia i
niewielu tych, którzy ją znajdują."  
- (Ewangelia Mateusza 7; 13-14)

Mówiąc przykładowo i prosto: - tak jak można dla przykładu wierzyć w skuteczność
zdrowego odżywiania, lecz nie odżywiać się zdrowo i rychło zachorować i umrzeć z
tej przyczyny. Można też wierzyć w skuteczność nauki, lecz nie uczyć się i utracić
szansę swojej kariery.  Czy też można wierzyć w siłę miłości, lecz nie wyjść jej na
przeciw i odejść w rozgoryczeniu.

Na swojej wieloletniej drodze misyjnej stykam się z pytaniem: „czy więc ateista
może być zbawiony?”

Ponownie przypomnijmy tu List do Tymoteusza, który odpowiada nam:
Bóg żywy
"jest Zbawcą wszystkich ludzi,
zwłaszcza wierzących" (1 Tm 4,10).

Zapewne, więc, ateista, który wierzy w sens owej Drogi i Prawdy i Życia, a także
postępuje w sposób, który również wskazuje nam owa: -
Droga i Prawda i Życie,
czyli postępuje w swoim życiu według tychże zasad, w które również wierzy – to już
wierzy on w
Słowo Boże, a jeżeli do tego jeszcze kiedyś pozna on imię tego oto
„Słowa”, które tą Drogę i Prawdę i Życie określiło – tym lepiej dla niego!

Każdy człowiek, bez wyjątku, może wykrzesać z siebie jakieś lub nawet znaczne
dobro pochodzące z energii miłości zaszczepionej w jego duszy już od jego
poczęcia, a którą następnie mógł rozwijać w czasie swojego życia, jeśli tylko jej w
sobie nie wygasił,
(tj. w zależności od jego wolnych, świadomych wyborów oraz
jego siły i uporu we wcześniejszym pokonywaniu wewnętrznych pokus czy też
słabości i dążeniu do otwierania się na tą miłość)
.
Bez wątpienia wymaga to narzucenia sobie pewnej dyscypliny, samokontroli i
pragnienia odnośnie ciągłych wyborów wynikłych z prawa moralnego oraz istotny
samej miłości, które jako
uniwersalne i egzystencjalne - nie są obce nikomu! Z
biegiem czasu nagromadzona wewnątrz miłość sama prowadzi już takiego
człowieka.
Z Bogiem jednak dużo łatwiej jest wzrastać będąc inspirowanym przez siłę ducha
świętego (nawet bezgranicznie aż do świętości) i tym samym odnawiać w sobie
dobro lub też zabezpieczać własne upadki w tym względzie.

O tychże skłonnościach człowieka i jego świadomym uporze w pokonywaniu swoich
słabości i otwieraniu się na dobro poprzez ciągłe, słuszne wybory - Jezus mówi nam
obszernie w „Przypowieści o Siewcy” w Ewangelii wg. św. Marka, więc posłuchajmy,
bo naprawdę warto:

„Znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim.
Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej [pozostając] na jeziorze, a cały lud stał na
brzegu jeziora.
Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce:
"Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać.  A gdy siał, jedno padło na drogę; i
przyleciały ptaki, i wydziobały je.  Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało
wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie.  Lecz po wschodzie
słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło.  Inne znów padło między ciernie,
a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu.  Inne w końcu padły na
ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny,
sześćdziesięciokrotny i stokrotny".  I dodał: "Kto ma uszy do słuchania, niechaj
słucha!".

Cel przypowieści

A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o
przypowieść.  On im odrzekł: "Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla
tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach,  aby
patrzyli oczami, a nie widzieli,
słuchali uszami, a nie rozumieli,
żeby się nie nawrócili i nie była im wydana
[tajemnica]".
I mówił im: "Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści?

Wyjaśnienie przypowieści o siewcy

Siewca sieje słowo.  A oto są ci [posiani] na drodze: u nich się sieje słowo, a skoro
je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich.  Podobnie na
miejscach skalistych posiani są ci, którzy, gdy usłyszą słowo, natychmiast
przyjmują je z radością,  lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Gdy potem
przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują.  Są inni,
którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa,  lecz
troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak
że zostaje bezowocne. W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają
słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i
stokrotny".
(Ewangelia św. Marka 4; 1-20)

I to niewątpliwie jest cała owa Boża „matematyka” względem ludzkiej wiary,
dojrzewania duchowego i stawania się dobrym człowiekiem, a tym samym
możliwości zbawienia w Bogu!

Zaś o najkrótszej drodze do Boga, kiedy serce już pragnie, wszakże powiedział
nam sam Bóg w Ewangelii  w "Hymnie do Miłości" i "Ośmiu Błogosławieństwach",
więc tylko słowa te za chwilę raz jeszcze przypomnę:

Więc jaki jest rzeczywisty sens wiary w Boga?

Bóg jest żywą miłością, toteż obcowanie z Bogiem jest otwieraniem się na istotę
samej miłości i zaczerpywanie z niej.
[patrz: rozmowa z Samarytanką przy studni:] -
„Wówczas Jezus oznajmił jej:
"Każdy, kto pije tą wodę, nadal będzie odczuwał pragnienie. Kto natomiast napije
się wody, którą ja mu dam, już nigdy więcej nie będzie odczuwał pragnienia, gdyż
woda, którą mu dam, stanie się w nim obfitym źródłem na życie wieczne"”.
(Ewangelia św. Jana 4; 13-14)

Nasza wiara w Boga, wiara w Niego zasadniczo nie jest Bogu faktycznie potrzebna
w samym tego słowa znaczeniu, choć troszczy się On o jej istnienie i relacje z nami
dla dobra nas samych. Osoby, dążące do
prawdziwych, (a nie pozorowanych)
relacji z Bogiem poprzez swoją codzienną postawę oraz modlitwę – tym samym
coraz bardziej wypełniają się
energią faktycznej miłości (otwierając się na nią),
która to pochodzi od samego Boga
jako jej Stwórcy. W ten oto sposób osoby te
rozświetlają jakże często przygaszony lub nieraz całkiem gasnący już płomyk tej oto
miłości w ich "sercu", która wraz z duszą podarowana została każdemu człowiekowi
w czasie jego urodzin.

To napełnianie się miłością
ze Źródła poprzez natchnienie, miłością będącą
również podłożem prawa moralnego
, prowadzi znów do rosnącej w człowieku
empatii, sympatii, sprawiedliwości, troski i ofiarności. Brak jej owocuje zaś
odwrotnym: - egoizmem, cynizmem, pychą, obojętnością, niesprawiedliwością,
zachłannością, nienawiścią, a w rezultacie nieraz depresją. Tak też, miłość
czerpana ze
szczerego,  lecz nie pozorowanego obcowania z Bogiem, prowadzi,
więc poza dojrzałością fizyczną i emocjonalną do najwyższej z dojrzałości ludzkich tj.
dojrzałości duchowej tej osoby. Dojrzałość duchowa prowadzi zaś do słusznej
postawy człowieka i do DOBRA, a tym samym do zbawienia w Bogu.

Przede wszystkim, wiara to system postępowania i życia. To system
wartości przedstawiony przez Stwórcę!

I to właśnie dlatego człowiekowi potrzebna jest owa wiara w Boga (znając już Jego
imię, czy też jeszcze nie, lecz postępując wg. zasad tejże
Drogi i Prawdy i Życia,
które tą postawę w wierze wyznaczają i określają - wierząc w nie  i w ich sens, a
tym samym postępując za Bożą mocą, tj. za samym Bogiem)
, - by w ten sposób
człowiek mógł przybliżać się do Boga i Jego natury i napełniać się MIŁOŚCIĄ
(kumulować ją w sobie poprzez codzienną jej praktykę, rozwijać i budować) coraz
bardziej. Bez której to miłości nie ma prawdziwego zbawienia. Dla tych, którzy
postępują według zasad tejże Drogi i Prawdy i Życia wierząc w nie, którzy wierzą w
prawdziwą moc miłości idąc za nią, a nie poznali jeszcze imienia jej twórcy -
zapewne przyjdzie czas, że Go poznają. Na tym świecie, czy być może już w innym
istnieniu, gdyż to sam Bóg jest czystą MIŁOŚĆIĄ!
I dlatego też jest to właśnie wskazane nam
(poprzez natchnienie i ustami świętego
Pawła tu poniżej czy też w "Osmiu Błogosławieństwach Jezusa")
, jako słuszna
Droga do Zbawienia w Bogu:

Hymn o miłości:

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak
miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką
wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub
jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak
dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w
twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś
największa jest
miłość
."

{Ewangelia: 1 List św. Pawła do Koryntian: 13, 1-13}


==================================================

Osiem Błogosławieństw
{które wypowiedział Jezus w "Kazaniu na Górze"}

(Ewangelia, Mt 5:3-10)

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo

niebieskie.

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni

będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.


Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.


Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą

nazwani synami Bożymi.


Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości,

albowiem do nich należy królestwo niebieskie."


======================================
Najkrótsza Droga do Boga!
"Stąd do Wieczności!"
„Nie interesuje mnie miłość, która ma początek i koniec.
Ja pragnę miłości, której wymiarem jest wieczność”.

- Bernard Cordier (1912-1993), kapitan lotnictwa, człowiek sukcesu, który
spotkał się z Bogiem, porzucił wszystko i został księdzem.
Counter

"Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi
otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną"
(Apokalipsa wg. świętego Jana - 3,20).
Otwórz swoje serce na miłość, która jest darem samego Boga. Boga, który wciąż
puka do drzwi ludzkiego serca.
Tym samym, trzeba pragnąc Łaski Bożej i otwarcia się na dar prawdziwej miłości!
Gdyż Łaska Boża jak żebrak stoi u „bram naszego sumienia” i puka. Stoi i puka i
czeka, aż otworzymy jej „bramy” naszej pychy, wyniosłości, arogancji, egoizmu,
hipokryzji i zwątpienia. Kiedy już otworzymy i wpuścimy ją i przyjmiemy ją,
przyjmiemy też miłość i prawdziwego Boga. I wtedy ta miłość, a wraz z nią
przebaczenie i zrozumienie zamieszkają w sercu naszym, tak jak mieszkają w
Bożym Sercu, lub dzięki temu w sercu drugiego bliźniego dla, którego je również
otworzymy.
Pamiętaj, że; -  Flirt z Bogiem to szczera modlitwa,- randka z Bogiem to Msza
Święta,- a wyznawana miłość to dekalog: - czyli pokora, uczciwość, sprawiedliwość,
przebaczenie, poświęcenie....... . I to jest właśnie WIARA !!!   Kiedyś też Matka
Teresa z Kalkuty wypowiedziała jakże znamienne słowa:

„Owocem ciszy jest modlitwa, owocem [szczerej] modlitwy jest wiara, owocem
[prawdziwej i nie pozorowanej]
wiary [postępującej według Drogi i Prawdy i Życia] jest miłość,
owocem miłości jest posługa, owocem posługi jest pokój”
– (bł. Matka Teresa).

Cóż mogę jeszcze w tej sprawie dopowiedzieć? Bóg manifestuje się wszędzie i we
wszystkim. Manifestuje się również w naszej duszy, musimy Go tylko tam poszukać i
otworzyć mu bramy ludzkiego sumienia!

„Prawdziwa miłosć do bliźniego polega na całkowitym i natychmiastowym
przebaczeniu”
- święty Maksymilian M. Kolbe.

*****

“Drugi człowiek to ten, który stoi przede mną. Z jego powodu będziemy
nagrodzeni, albo oskarżeni. Drugi człowiek jest przestrzenią naszej wiary”
– bł. Matka Teresa z Kalkuty.

*****

„Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą,
zostaną po nich buty i telefon głuchy.......... kochamy wciąż za mało i stale za
późno”
- kś. Jan Twardowski.

- Szczęść Boże,  wydawca Andrzej R. Szteborowski.
"Czas, aby zaistnieć potrzebuje świata
materialnego. Miłość, - nie. Miłość szuka dusz i
dlatego jest wieczna"