Namacalne, Naukowe Dowody dla Sensu Wiary w Boga!
Niedawne wyznanie
amerykańskiego neurochirurga!
Nie tak dawno, jeden z uznanych naukowców i zarazem lekarzy medycyny,
neurochirurg dr. Alexander Eben wydał swoją głośną książkę będącą jego osobistą
relacją z własnego doświadczenia rzeczywistości poza tym światem. Opracowaniem
tym dokonał on jednocześnie pewnego przeskoku myślowego w rozumowaniu wielu
naukowców odnośnie ludzkiej świadomości. Dr. Eben, jak sam oświadczył, był
zawsze twardo stąpającym po ziemi naukowcem podzielającym przekonania
materialistycznych teoretyków dzisiejszej nauki opartej na rozpatrywaniach
materialistycznych. Nauki, która stara się wyjaśnić wszelkie procesy myślenia i
świadomości w kontekście zaledwie oddziaływania neuronów eksplodujących z
określoną częstotliwością w mózgu każdego człowieka. Jako osoba, a właściwie
lekarz i uznany naukowiec ze specjalizacją w neurochirurgii, tenże wcześniejszy
wieloletni pracownik prestiżowej placówki naukowej na Uniwersytecie Harvard’a
dosyć często miał do czynienia z ludzkim mózgiem i jego procesami. Tak też i on
sam do niedawna jeszcze podzielał przekonania materialistycznej nauki na temat
procesów myślenia. Jednak w roku 2008 stało się coś, co już na zawsze zmieni jego
przekonania w tej materii. W tym to roku dr. Eben niespodziewanie zapadł na
bakteryjne postępujące zapalenie opon mózgowo-rdzenowych spowodowane
zmutowaną bakterią E.coli. Przypadłość ta uznana została za historyczne
wydarzenie w medycynie, gdyż samo w sobie takie bakteryjne zapalenie mózgu u
osoby dorosłej za przyczyną bakterii zwanej E.coli zasadniczo zdarza się tylko raz
na 10 milionów osób w USA. I w dodatku zdarza się to u osób, które przechodziły
jakąś formę operacji na powłokach mózgu lub zewnętrzną traumę w okolicy czaszki
dające dostęp tej bakterii w ten obszar, który w przeciwnym razie zasadniczo
pozostaje dla niej nie do spenetrowania.

Z tych już niezmiernie rzadkich przypadków doświadczających tego typu,
śmiertelnego można rzec, schorzenia, u których to efekty leczenia antybiotykami są
widoczne natychmiast po ich zastosowaniu i tak przeżywa zaledwie tylko 10%
pacjentów. Są to jednak osobnicy, którzy już do końca życia pozostają pod ciągłą
opieką medyczną stając się przysłowiowym „warzywem” z przyczyny
nieodwracalnych zmian w ich mózgu spowodowanych agresją tego drobnoustroju.
Nikt natomiast nie przeżywa tak wysoce zaawansowanego ataku tej bakterii na
mózg jak w przypadku dr. Eben'a, która zżera go kawałek po kawałku prze całe 6
dni opierając się wszelkim antybiotykom i powodując przy tym wewnętrzny spadek
glukozy w obrębie płynu mózgowo-rdzeniowego z normalnych 80 mg/dl., nie tylko
do około 20 mg/dl. (jak zazwyczaj widziabe u ciężko powikłanych i agonalnych już z
tej przyczyny pacjentów), lecz do niewyobrażalnie niskiego poziomu zaledwie 1
mg/dl. A tym samym, pozostawiając przez ten cały czas bezbronnego pacjenta,
jakim był wówczas dr. Eben, w agonalnym stanie śpiączki, podtrzymywanym jedynie
przy życiu przez aparaturę medyczną w oczekiwaniu na nieuchronną śmierć, z
zżeranym kawałek po kawałku mózgiem. Z drugiej strony, doktor Eben nigdy przed
tym wydarzeniem nie przechodził żadnego zabiegu chirurgicznego na mózgu ani też
okaleczenia czaszki czy innych poważnych chorób dających możliwe podstawy do
takiego schorzenia. Był to przypadek prawie, że nie spotykany na świecie u
osobników dorosłych, a zarazem jakoby dziwnie bezprzyczynowego zakażenia opon
mózgowych zmutowaną bakterią E.coli.

A jednak, ku ogromnemu zdziwieniu wszystkich i całego świata medycznego doktor
Alexander Eben nagle, po prawie tygodniu wybudził się z takiej właśnie śmiertelnej
śpiączki i w dodatku bez jakichkolwiek nieodwracalnych zmian w jego mózgu. W ten
sposób stał się on medycznym precedensem. Jednak nie to okazało się
największym ewenementem związanym z jego osobą. To, co umierający
neurochirurg z nie funkcjonującym już mózgiem, doświadczył po drugiej stronie
życia pozostając tak długo w agonalnym stanie i będąc podłączonym do aparatury
medycznej ciągle podtrzymującej jego życie, - faktycznie stało się największą
sensacją związaną z jego osobą. To, co rzeczywiście doświadczył ten naukowiec
właśnie opisał we wspomnianej tu i niedawno wydanej książce pt.:
„Proof of Heaven –
A Neurosurgeon’s Journey into the Afterlife” – („Dowód na Istnienie Nieba – Podróż
Neurochirurga w Zaświaty”).

To, (zresztą jak sam się domyśla), nieprzypadkowo tak bardzo nieprawdopodobne
doświadczenie w historii medycyny i w dodatku przypadłe w udziale naukowcowi (tj.
neurochirurgowi i specjaliście od mózgu), już na zawsze zmieni jego naukowe
przekonania na temat istnienia ciała i duszy.
Te przekonania i argumenty, ogłosił on następnie swoim niektórym sceptycznie
nastawionym (jak zresztą wcześniej i on sam) kolegom po fachu oraz całemu światu.

Co ciekawe, przewodniczką duchową doktora Eben po tamtej stronie była kobieta,
której on sam zupełnie nie znał. Na podstawie przekazanej mu po wyjściu ze
szpitala fotografii jego nieżyjącej już siostry, której wcześniej doktor również nigdy
nie poznał z przyczyny jego utajonej adopcji już w wieku niemowlęcym – ku
ogromnemu zaszokowaniu dr. Eben odkrył, że ową przewodniczką była jego
nieznana mu wcześniej zmarła siostra.

Doktor Eben niewątpliwie nie jest zaskoczony spodziewaną krytyką niektórych
materialistycznie uformowanych osób z jego środowiska medycznego (jakim
wcześniej i on sam był do czasu tego niesamowitego doświadczenia), gdyż
zapewne burzy to im jakiś ustalony i wielce preferowany przez nich porządek w ich
upragnionej potrzebie materialistycznych przekonań i wciąż uparcie forowanych
trendów wświecie nauki.

Tym samym, osoby te próbują zarzucać mu, iż jego doświadczenie mogło wystąpić
w czasie przebywania w śpiączce oraz przed odzyskaniem świadomości, a więc
oświadczenia odnośnie tychże przeżyć z drugiej strony życia są jakoby
antynaukowe. Do takich insynuacji dr. Eben ustosunkował się następująco w
listopadowym artykule „Newsweek’a” z 2012 roku:
(cytat z Encyklopedii Wikipedia
– Dr. Alexander Eben):
"Moje synapsy mózgowe - tj. przestrzenie pomiędzy neuronami w mózgu, które
wspierają aktywność elektrochemiczną czyniące mózg funkcjonalnym - nie były
jedynie naruszone podczas mojego doświadczenia, gdyż zostały one całkowicie
zatrzymane. Tylko pojedyncze kieszonki głębokich neuronów korowych jeszcze
wówczas reagowały, ale już nie funkcjonowały połączenia szerokich sieci
(układów) zdolnych do wytwarzania czegoś, co nazywamy "świadomością".
Bakterie E. coli, które zalały mój mózg w czasie mojej choroby faktycznie zadbały
o tenże stan rzeczy. Moi lekarze powiedzieli mi, że według wszelkich badań
mózgu, które oni wtedy wykonali, nie było możliwości, aby jakakolwiek działalność
z uwzględnieniem wzroku, słuchu, emocji, pamięci, języka, czy logiki mogła
faktycznie pozostać nienaruszona....
Alexander odpowiedział również: "Z powodu
pewnych zakotwiczeń odnoszących się do czasu z przestrzeni ziemskiej pamięci,
wiem też, że moje doświadczenie miało miejsce jeszcze w czasie trwania śpiączki”.

Cóż, zapewne słuszność w tym względzie miała znowu nastawiona początkowo
sceptycznie do tej kwestii dr. Elisabeth Kubler-Ross (psychiatra i denatolog), która
poświęciła badaniom nad NDE prawie całe swoje życie, aby w końcu słusznie
podsumować:
"Ci, którzy nie chcą temu wierzyć, będą starali się wyciągać przeciw temu setki
swoich argumentów!"

A oto niektóre jego przetłumaczone cytaty (tj. istotne spostrzeżenia) wg. dr.
Alexandra Eben’a z jego książki, pt.: „Proof of Heaven –
A Neurosurgeon’s Journey into
the Afterlife” – („Dowód na Istnienie Nieba – Podróż Neurochirurga w Zaświaty”)
a do, której
mocno zachęcamy angielskojęzycznych czytelników:

Chociaż doktor Eben jak określił był osobą obojętną w wierze, jednak cytując tu
jego wypowiedzi opisujące własne, jakże realne doświadczenia po drugiej stronie
życia zauważamy w nich tą samą Prawdę, którą już kiedyś Jezus przekazał nam w
Ewangelii prawie 2000 lat temu. Podobne doświadczenia opisywane są również  
przez wiele innych osób odnośnie
życia po życiu.  Przyjrzyjmy się temu uważnie:

(cytat): “Miejsce, do którego trafiłem było prawdziwe. Prawdziwe w takim sensie,
że w porównaniu z życiem, które tu przeżywamy jest ono faktycznym marzeniem.
Nie znaczy to, że nie cenię sobie tego tutaj życia. Prawdę, mówiąc cenię sobie je
teraz bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Czynię tak, ponieważ teraz widzę je w
prawdziwym kontekście. To życie nie jest bez znaczenia. Jednak my nie możemy
widzieć tego faktu z tej tu oto strony – przynajmniej w większości przypadków. To,
co przydarzyło się mi, kiedy byłem w śpiączce jest bez wątpienia najważniejszą
historią, jaką kiedykolwiek opowiem. Ale jest to trudna historia, ponieważ jest
niełatwą historią dla normalnego rozumienia”.
– („Proof of Heaven” – „Dowód na Istnienie
Nieba” str. 9/10)

(cytat): „Słowo <prawdziwe> wyraża pewną abstrakcję i jest frustrująco
nieefektywne w przedstawieniu tego, co próbuję tu opisać. Wyobraź sobie, że
jesteś dzieckiem idącym do kina w letni dzień. Może film był świetny i dobrze się
bawiłeś w czasie jego projekcji. Ale niebawem film się skończył i wyskoczyłeś z
kina wpadając z powrotem w nieprzeniknione, jaskrawe i witające cię ciepłością
letnie popołudnie. Kiedy powietrze i promienie słońca spłynęły na ciebie, zacząłeś
zastanawiać się dlaczego właściwie zmarnowałeś ten wspaniały dzień siedząc w
ciemnym kinie. Pomnóż teraz to odczucie jeszcze tysiąc razy i wciąż nie będziesz
nawet w pobliżu tego, co czułem tam gdzie byłem”
- („Proof of Heaven” – „Dowód na
Istnienie Nieba” str. 39/40)


I tu w odniesieniu do powyższego opisu, przypomnijmy teraz to, co Jezus
mówi o tym w Ewangelii spisanej przed wiekami:

-"czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie
zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.” -
(Ewangelia; 1 Kor 2:9)


(cytat dr. Eben'a): „Znajdując się w Orbicie, Bóg powiedział mi, że nie istnieje
zaledwie jeden Wszechświat, ale że jest ich wiele, prawdę mówiąc więcej niż
mógłbym to pojąć – ale, że miłość znajduje się w centrum ich wszystkich. Zło także
było obecne w tych wszystkich Wszechświatach, ale tylko w maluteńkich ilościach.
Zło było konieczne, ponieważ bez niego wolna wola byłaby niemożliwa, a bez
wolnej woli nie byłoby miejsca na wzrastanie – nie byłoby ruchu do przodu, nie
byłoby dla nas szansy na pozostanie tymi, jakimi Bóg pragnął abyśmy byli.
Straszne i potężne zło, jakie czasem się wydaje być w takim świecie jak nasz,
jednak w większym formacie miłość była niezmiernie dominująca i końcowo
zwycięska.”
(„Proof of Heaven” – „Dowód na Istnienie Nieba” str. 48/49)

(cytat): „Widziałem, że Ziemia była miejscem, gdzie dobro i zło mieszało się ze
sobą i, że to tworzyło jedną z jej unikalnych (ziemskich) cech. Ale nawet na Ziemi
znajduje się więcej dobra niż zła. Jednak Ziemia jest miejscem, gdzie zło jest
dozwolone, aby uzyskało wpływ w taki sposób, który byłby całkowicie niemożliwy w
wyższych wymiarach istnienia. To zło mogło nieraz przybierać przewagę i było
znane i dozwolone przez Stwórcę jako konieczna konsekwencja przekazania daru
wolnej woli takim bytom jak my. Malutkie cząsteczki zła rozsiane były w całym
Wszechświecie, ale końcowa suma tego zła była jakby ziarenkiem pisku na
olbrzymiej plaży w porównaniu z dobrem, obfitością, nadzieją i bezgraniczną
miłością, w której Wszechświat był dosłownie zanurzony. Najistotniejszą powłoką
innych wymiarów jest miłość i akceptacja, a cokolwiek, co nie ma takich jakości -
niezwłocznie i słusznie wydaje się tam poza porządkiem rzeczy.”
(„Proof of Heaven” –
„Dowód na Istnienie Nieba” str. 83)

W odniesieniu do powyższego tekstu ponownie Słowo Boże mówi nam:

« Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim »
(Ewangelia 1 J 4, 16).

(cytat dr. Eben'a): „To tłumaczy, że nie potrzebujemy obawiać się ziemskiego życia
i tym samym nie ma potrzeby rozwijania się poprzez sławę lub bogactwo czy
zdobycze. To jest prawdziwa duchowa osobowość, którą wszyscy z nas mają
przeznaczoną, aby pewnego dnia odzyskać. Ale zanim ten dzień nadejdzie, czuję,
że powinniśmy robić wszystko, co w naszej mocy, aby zetknąć się z cudownym
aspektem nas samych – kultywować go i wyciągnąć do światła. Jest to byt żyjący
obecnie w nas wszystkich i jest to faktycznie byt, który Bóg szczerze dla nas
pragnie, abyśmy nim byli. Jak możemy zbliżyć się do tej prawdziwej duchowej
osoby w nas? Poprzez praktykowanie miłości i współczucia. Dlaczego? Ponieważ
miłość i współczucie są czymś niezmiernie większym niż pojęcia abstrakcyjne,
odnośnie, których to wielu z nas tak myśli. One są prawdziwe i rzeczywiste. Są
fundamentalne. I one właśnie tworzą rzeczywistą powłokę duchowego wymiaru. W
celu możliwości powrotu do tego wymiaru, musimy ponownie stać się jak ten oto
wymiar, nawet, kiedy tu utknęliśmy i zmagamy się tutaj. Jeden z większych błędów,
jakie ludzie czynią, kiedy myślą o Bogu to wyobrażanie sobie Boga jako
bezosobowego. Tak, Bóg widoczny jest za liczbami, za doskonałością
Wszechświata, które nauka odkrywa i usiłuje zrozumieć. Ale – mówiąc ponownie,
paradoksalnie Bóg jest także „człowiekiem”, jak również czymś więcej niż
człowiekiem, nawet więcej niż ty i ja nim jesteśmy”.
(„Proof of Heaven” – „Dowód na
Istnienie Nieba” str. 85/ 86)

A oto ponownie mówi nam o tym Słowo Boże:

„Ja jestem ŚWIATŁOŚCIĄ ŚWIATA, kto idzie za Mną nie będzie chodził w
ciemności, lecz będzie miał światło życia....Ja jestem drogą i prawdą i
życiem..."-
(Ewangelia)

(cytat dr. Eben'a): „Te książki [o podobnych doświadczeniach innych osób – p.
red.], ten materiał, wciąż oczywiście istniały przed moim własnym doświadczeniem.
Ale ja nigdy nie popatrzyłbym na nie. Nie tylko w sensie przeczytania, ale i również
w innym sensie. Po prostu, ja nigdy nie otwierałem się na możliwość, że w tym, że
w sensie możliwości przetrwania jakiejś naszej części poza umierającym ciałem
może być coś rzeczywistego. Byłem typowym, dobrodusznym, aczkolwiek
sceptycznie nastawionym lekarzem. I jako taki, mogę wam powiedzieć, że
większość sceptyków nie jest naprawdę sceptykami. Aby być prawdziwie
sceptycznym, ktoś musi zbadać i przeanalizować coś i najpierw podejść do tego
tematu poważnie. A ja, jak wielu lekarzy, nigdy nie podjąłem takiego kroku w celu
zbadania tychże ludzkich Przyśmiertelnych Doświadczeń zwanych – NDE. Po
prostu „wiedziałem"
[wydawało mi się - dop. red.], że one były niemożliwe.” - („Proof of
Heaven” – „Dowód na Istnienie Nieba” str. 132)

Słowo Boże także przypomina nam:

"Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy,
choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki.
Czy wierzysz w to?”-
(Ewangelia św. Jana 11:25-26)


[Powrót "marnotrawnego" syna do Kościoła]:
(cytat dr Eben'a): „Moje wspomnienia z czasu poza własnym ciałem wciąż były
żywe i wyraźne i gdziekolwiek zwróciłem się tu
[*na ziemi], a co nie było wstanie
sprawić mojego powrotu tam
[*w inny wymiar] rozpoznawałem w tym sztukę i muzykę,
które przypominały to wszystko ponownie. Pulsujący bas nuty echa brutalnej
nędzy Rzeczywistości widzianej Okiem Dżdżownicy
[tj. wizja pustki poza Bogiem, jak
wg. autora – dop. red.].
Witraże kościelne ze swoimi chmurkami i aniołami przyciągały
na myśl niebiańskie piękno Świętej Bramy. Malowidło Jezusa łamiącego chleb ze
swoimi uczniami przywoływało na myśl tamtejsze zjednoczenie ze Źródłem
[tj.
Bogiem]
. Drżałem na myśl, kiedy wspominałem rozkosz nieskończonej,
bezwarunkowej miłości, jaką tam poznałem. Nareszcie zrozumiałem czym i o czym
naprawdę była religia. Lub przynajmniej, czym być powinna.
Nie, ja nie wierzyłem
już w Boga. Ja znałem Boga.
Kiedy już tak kuśtykając zbliżałem się do ołtarza,
aby przyjąć świętą Komunię, łzy spłynęły mi po policzkach.” -
(„Proof of Heaven” – A
Neurosurgen's Journey into the Afterlife" (Dowód na Istnienie Nieba - Podróz Neurochirurga w
Zaświaty”) str. 147 / 148)

A oto Słowo Boże -  Jezus rzekł:

"Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W
domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam
powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce....." (
Ewangelia świętego Jana
14, 1-2)
Podrozdziały do
Tego Tematu:
(po lewej stronie są
guziki do
tematów głównych):
Rozdziały Główne:
(po prawej stronie są guziki
do podrozdziałów w tym
temacie)

"Byłem typowym, dobrodusznym, aczkolwiek sceptycznie nastawionym
lekarzem. I jako taki, mogę wam powiedzieć,
że większość sceptyków nie
jest naprawdę sceptykami
.
Aby być prawdziwie sceptycznym, ktoś musi zbadać i przeanalizować coś
i najpierw podejść do tego tematu poważnie. A ja,
jak wielu lekarzy, nigdy
nie podjąłem takiego kroku w celu zbadania tychże ludzkich
Przyśmiertelnych Doświadczeń zwanych – NDE.
Po prostu  „wiedziałem” -
[wydawało mi się - d. red.], że one były niemożliwe.”

- Dr. Alexander Ebem, neurochirurg - („Proof of Heaven” – A Neurosurgen's Journey
into the Afterlife" (Dowód na Istnienie Nieba - Podróz Neurochirurga w Zaświaty”)
str. 132)