Namacalne, naukowe dowody dla sensu
wiary w Boga!
__________________________________________________________
Tłum ludzi w kolejce chcących zobaczyć Całun Turyński w Katedrze w Turynie - źródło: za
specjalnym pozwoleniem: (c)1978 Barrie M. Schwortz Collection, STERA, Inc.
Badanie Całunu Turyńskiego -
część 2 - kontynuacja:
Eksperci od Numizmatyki i Obrazów Komputerowo-
Cyfrowych o Całunie Turyńskim:
Jak ustalili naukowcy, w miejscu oczu
odbitych na płótnie Całunu znajdują się
również odbicia monet z rewersem
wskazującym na monety bite w Jerozolimie
w czasie panowania tam prokuratora,
Poncjusza Piłata.

Ślady te zostały pierwotnie odkryte w roku
1978 przez naukowców pracujących w
NASA (Centrum Badania Przestrzeni
Kosmicznych) tj. John’a P. Jackson i Eric’a
J. Jumper and Stephenson w zakresie
pracy na „Analizatorze Obrazów 3-D”

Dalsze potwierdzenia przyszły ze strony
profesora Francis Filas z Uniwersytetu
Loyola w Chicago, który po znacznym
powiększeni wskazał na ślady liter w
okolicy lewego oka na płótnie całunu.

Niewątpliwie, co do tego akuratnie
odkrycia tj. śladów monet widniejących na
oczach wizerunku Całunowego istnieje
wielu sprzeciwiających się głosów, (co nie
pierwszy już raz i zresztą z wiadomych
względów) jednakże ustalenia drugiej
strony wskazują na bezsprzeczne
potwierdzenia tego faktu, a mianowicie:
Obserwacja pod mikroskopem - żródło - Foto: "
[2009] Jupiterimages Corporation"
Monety - żródło - Foto: " [2009] Jupiterimages
Corporation"
W 1980 roku dodatkowych potwierdzeń tego faktu dostarczyli fachowcy Francis
Filas, S.J., z Loyola University w Chicago oraz Michael Marx, ekspert od
numizmatyki.

Wykazali oni, że na rewersie monet na obu oczach faktycznie znajdują się
charakterystyczne litery i znaki pasujące do wyżej wspomnianych monet wybitych
pomiędzy 29 – 32 roku n.e. w Jerozolimie, a w szczególności wybitych na cześć
żony Cezara Tyberiusza, Julii w roku 29 n.e.

Zasadniczo monety te bite biły z literami symbolu: UKAI w Grece, lecz zdarzały się i
takie, które wybite zostały w Łacinie z literami tego symbolu jako: UCAI, a do
których należą te obserwowane na Całunie i których to przykłady są również w
posiadaniu numizmatyków-kolekcjonerów na świecie.

To odkrycie zostało także potwierdzone przez Laboratorium Overland Park
Laboratory w Teksasie w 1980 roku poprzez dokonanie analizy elektronicznej.

Dodatkowo, informacje te, co do charakterystycznego znaku „laski” widniejącej na
odbiciu monety z Całunu oraz widniejących także na monetach z tamtego okresu,
zostały również potwierdzone ogólnie przez:

- Instytut Politechniki i Laboratorium Analityczne Informacji Przestrzennych
Uniwersytetu Stanowego w Wirginii w U.S.A.

Dr. Alan D. Whanger z Uniwersytetu Duke także potwierdził prawdziwość
powyższych informacji badając to doniesienie poprzez technikę nałożenia
polaryzowanego obrazu dającą możliwości bardzo dokładnego rozpoznania
podobną do techniki używanej przy odczytywaniu odcisków palców.

Tym samym ustalił on w jednym oku 73, a w drugim oku aż 74 punkty wspólne np.
w odniesieniu do owego znaku charakterystycznej „laski” na monecie, widniejącej
też na monetach z tamtego okresu. W jego opinii, utwierdzonej na podstawie
wieloletnich, prowadzonych przez niego badań naukowych tegoż tu
zagadnienienia, ilość dowodów jest tak przygniatająca, że konkluzja nasuwa się tu
sama.

Zaś wszelkie argumenty oponentów oddala on w swoich opracowaniach bardzo
precyzyjnie, jasno i dowodowo, tłumacząc jednocześnie i udowadniając ich małą
zasadność oraz brak podstaw w tejże, jakże wymuszonej kontrargumentacji.
Moneta z czasów Poncjusza Piłata z charakterystyczną laską -
źródło: "Wikimedia Commons", licencja: http://commons.wikimedia.
org/wiki/FileBronze_coin_of_Pontius_Pilate_Jerusalem_mint_26_36_AD.jpg
* WYJAŚNIENIE:  Dr. Whanger wyjaśnia na przykład, że fakt występowania na oczach śladów
monet nie stanowi żadnego problemu z punktu widzenia historycznego, gdyż monety były
okazyjnie kładzione na oczy umarłych i znajdywane już w czaszkach osobników społeczności
żydowskiej, które przedostały się tam przez oczodoły po wcześniejszym położeniu ich na oczach
w celu uniemożliwienia samoistnego otwierania się ich po śmierci. Przypadki tego typu są
opisane przez archeologów jak, np.
Zvi Greenhut  “Burial Cave of the Caiaphas Family" - BIBLICAL
ARCHAEOLOGY REVIEW, Vol. 18, no. 5, September 1992. str. 29-36
, czy  dr. Rachel Hachlili, opisująca
znalezienie monet Heroda Agrippa I z okresu 41-44 n.e. w czaszce z żydowskiego grobowca w
Jericho. (Biblical Archaeology Review, (4), 1979, str. 35). W sekcji poświęconej wczesnym
praktykom pochówku w „
THE JEWISH ENCYCLOPEDIA (Vol. III, pp. 434-436, 1925 Ed.) jest stwierdzone,
że:
„oczy martwych były zamykane” i „usta były zamykane i utrzymywane w pozycji przez opaskę”.
Według badania dr. Florentino Diez, doktora studiów Biblijnych, (Genesis) – Księga Rodzaju
wspomina kilka gestów praktykowanych niezwłocznie po śmierci, a powszechne w rejonie
starożytnego Bliskiego Wschodu, aż do 1 wieku, a czasem nawet do teraz, jak:
„oczy były
zamykane (46:4),
ramiona były wykładane na ciało i ciało było całowane (50:1)”. Mishnah,
największy post Biblijny zbiór ustnych praw żydowskich mówi też o innych środkach
dokonywanych przy pochówku jak te, że oczy i nos były zamykane, a szczęka była podwiązywana
kawałkiem materiału, aby się nie opuściła.

Następnie według tego Prawa ciało było namaszczane i myte, choć w przypadku Jezusa
badacze sugerują tu odwrotną kolejność oraz sugerują ponowne namaszczanie z
wonnościami. Następnie ciało zawijane było w czyste płótno. Jednakże jak uważają badacze
tego tematu w przypadku Jezusa ciała Jego nie myto w ogóle i stąd pozostawione ślady krwi na
Całunie. Jest to całkowicie zgodne z Prawami Halachah lub Żydowskimi wg. których osobnik
może nie przechodzić rytualnego oczyszczenia, jeżeli:

a.) Osoba była ofiarą brutalnej śmierci i krew wypływała w czasie jego życia i kontynuowała
wypływ po jego śmierci
b.) Zmarły otrzymał karę główną za przestępstwo z rodzaju religijnego
c.) Kandydat był wyrzutkiem ze środowiska żydowskiego i
d.) I jeżeli nieżywy został zgładzony przez nie-Żyda.
Tym samy, widzimy wyraźnie, dlaczego ciało Jezusa w tym wypadku również nie
podlegało nakazom rytualnym. A ponieważ Jezus, co prawda był skazany i osądzony
jako kryminalista, lecz nie przez prawo żydowskie tylko rzymskie, przeto nic nie tracił
z prawa żydowskiego i jego tradycji przy pochówku jak też to ono stanowi. Najbliższe
osoby jak Maryja matka Jezusa i Jan wg słów Jezusa ( „kobieto oto syn twój”)
zapewne byli też przy Jego pochówku osobiście.

To samo prawo mówi, że jeżeli skazaniec został zgładzony i jest na nim krew to może
być pochowany nie myty i z materiałami, na, których jest jego krew jak wskazuje w
swoim opracowaniu Janice Bennett.

Ponadto, profesor Rober Haralick, ekspert od obrazów komputerowych o reputacji
uznanej w skali międzynarodowej, potwierdza równocześnie na podstawie swoich
ustaleń opisanych w opracowaniu p.t.: [tłumacz.]: „Analiza Obrazów Cyfrowych
Całunu Turyńskiego”, iż powyższa konkluzja, co do prawdziwości owego odbicia jest
jak najbardziej podstawna i wskazująca na obecność właściwych liter na Całunie
pasujących do liter, które widnieją na monetach z tego okresu.

Następnym wskazaniem było odkrycie innych uznanych naukowców tj. dr. Baima
Bollone, profesora medycyny sądowej, oraz dr. Nello Balossino, profesora nauk
komputerowych z Uniwersytetu w Turynie.

Naukowcy ci donieśli, iż odkryli następny ślad monety na wysokości lewej rzęsy
postaci z Całunu i określili tą monetę jako bitą w okresie Ponciusza Piłata, a
dokładnie monetę wybitą na cześć żony Cezara Tyberiusza, Julii w roku 29 n.e.

Dodatkowo na Całunie Turyńskim w okolicach brody naukowcy wykryli ślady odbicia
amuletu z literami hebrajskimi o znaczeniu „ABBA” – „Ojciec”. Przy okazji należy tu
wspomnieć słowa Jezusa wskazane w Ewangelii: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy...” !
oraz napisu "Baranek"!
Wniosek z zakresu badań numizmatyki i obrazów komputerowo-
cyfrowych
:
Powyższe badania, jak również wyniki z odczytu obrazu holograficznego dobitnie
wykazują, że na Całunie Turyńskim znajdują się ślady monet bitych w czasach
życia Jezusa Chrystusa, w okresie i obszarze panowania Tyberiusza w roku 29 n.
e. tzw. „widow’s mites”, a które z powodu nikłej wartości nie były rozprowadzane
poza Izraelem.

Choć te badania same w sobie nie należą do najmocniejszego argumentu w
obszernych i wszechstronnych badaniach nad Całunem Turyńskim, jednakże w
zestawieniu z innymi badaniami uzupełniają je i tym samym razem stanowią
niezaprzeczalny dowód na autentyczność Całunu Turyńskiego.
Co zaś z tymi wonnościami na Całunie Turyńskim?

*{ten materiał jest dodakową informacją dla zainteresowanych - mniej zainteresowani
mogą pominąć tą informację w różowej ramce i przejść poniżej}

Nawiązując do wypowiedzi niektórych osób przeciwnych, a wręcz wrogich Całunowi
Turyńskiemu i wskazujących, iż na Całunie Turyńskim nie znaleziono śladów żadnych wonności
tj. mirry i aloesu, natomiast Ewangelia św. Jana wyraźnie o nich wspomina w części (Jan 19:38-
42), więc według tychże osób jest to zupełna sprzeczność. Są i tacy, którzy znów kwestionują
ilość płócien, w które to Jezus zawinięty był przy pochówku. Tym samym pragnę zaznaczyć, iż
taka interpretacja nie do końca jawi się jako zasadna. Przypatrzmy się, więc faktom. Ewangelia
św. Jana mówi:
Ewangelia św. Jana:

Pogrzeb Jezusa
"38 Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami,
poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego
ciało. 39 Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i
przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. 40 Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je
w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. 41 A na
miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie
złożono nikogo. 42 Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono
Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu."

Werset 40 powyżej mówi, więc wyraźnie, iż ciało Jezusa zostało zabrane przez Józefa i
Nikodema, (który przyniósł też mieszaninę wonności, czyli mirrę i aloes) do grobu oraz
obwiązane w płótna razem z tymi wonnościami. Apostoł Jan wskazuje tu oczywiście na płótna w
liczbie mnogiej, choć i tak słowo odnoszące się do płótna, a jakoby użyte w liczbie pojedynczej
przez Apostoła Mateusza, w (27:59), który mówi:
„Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno”,
może odnosić się do płótna jako takiego w znaczeniu ogólnym, gdyż wyrażenie słów „zawinął
ciało w płótno”
nie implikuje od razu, że na pewno było to płótno składające się z jednego
kawałka, a nie na przykład z kilku kawałków tego płótna, co też wyraził już bardziej precyzyjnie
Apostoł Jan wspominając o płótnach w liczbie mnogiej.

Tak, więc sugestia, że ciało zostało zawinięte w płótno [w znaczeniu ogólnym] wyraża jedynie
informację, co stało się z tym ciałem, - czyli, że zostało ono zawinięte w płótno, gdyż logicznym
jest, że zamiarem autora Ewangelii jest przekazanie nam tu informacji, co do ciała Jezusa i że
zostało ono zawinięte w płótno, a nie koncentrowanie się na specyficznych właściwościach,
rodzaju czy też ilości kawałków płótna do tego użytych. Po prostu, że:
„ciało zostało zawinięte w
płótno”
, i tyle.

Jest jednak oczywistym, że po zdjęciu Jezusa z krzyża Jego ciało zostało przykryte i zawinięte w
płótno, aby zgodnie z ówczesnym zwyczajem żydowskim nie dotykać martwego ciała gołymi
rękami i nie marnować krwi, a następnie móc też przykrytego przenieść do grobowca. Na
samym Całunie Turyńskim istnieją nawet odbite ślady od skręconego ręcznika, za, które
podtrzymywano ciało przenosząc je do grobowca.

Gdzie zaś i kiedy nałożono na Jezusa pozostałe płótna i wonności, Apostoł Jan już nie pisze.
Nie pisze również ile było tych pozostałych płócien (gdyż z Jego relacji wiemy tylko, że było ich
wiele), jak również nie podaje On nam gdzie i kiedy, to znaczy, pomiędzy którą warstwę płócien
umieszczono te wonności. Mówi tylko, że:
„Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna
razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania.”(Jan 19:40.

Św. Jan wskazuje też, że taka była wtedy tradycja odnosząca się do obwiązywania ciała w
płótna, jak pisze on [czytaj w liczbie mnogiej] oraz, że razem z wonnościami [czyli, że wonności
były w płótnach – tzn. gdzieś tam pomiędzy tymi płótnami]. Apostołowie nie podają nam również
informacji czy pierwotne płótno zostało z ciała Jezusa zdjęte, a ciało Jezusa przed pochówkiem
umyte, gdyż i o takich zwyczajach wiemy.

Czy też przykładowo nie mając już w ogóle czasu z uwagi na niezmiernie szybko zbliżający się
Szabat - (a dodatkowo wiemy też, że w oczach tamtejszych władz Jezus uznany został za
zgładzonego przestępcę, więc nie było również możliwości dla normalnego, tradycyjnego
pochówku w całej jego tradycyjnej rozciągłości), - z tych oto powodów zdecydowano nie
zdejmować już pierwotnego płótna z Jego niezmiernie umęczonego ciała oraz nie myto go lub/i
nie namaszczano wtedy, być może z konieczności planując dokończyć to i dokonać tego zaraz
po Szabacie lub też i w ogóle nie czynić tego?

Czy mogli oni tak postąpić? – Oczywiście, że tak!

Jak wiemy ciało Jezusa zawijane było w czyste płótno. Jednakże jak uważają badacze tego
tematu w przypadku Jezusa ciała Jego nie myto w ogóle i stąd pozostawione ślady krwi na
Całunie. Jest to całkowicie zgodne z Prawami Halachah i żydowskimi wg., których to osobnik
może nie przechodzić rytualnego oczyszczenia, (czego częścią było mycie ciała), jeżeli:

a.) Osoba była ofiarą brutalnej śmierci i krew wypływała w czasie jego życia i
kontynuowała wypływ po jego śmierci
b.) Zmarły otrzymał karę główną za przestępstwo z rodzaju religijnego
c.) Kandydat był wyrzutkiem ze środowiska żydowskiego i
d.) I jeżeli nieżywy został zgładzony przez nie-Żyda

Tym samy, widzimy tu wyraźnie, dlaczego ciało Jezusa w tym wypadku również nie podlegało
nakazom rytualnym z uwzględnieniem mycia z uwagi na okoliczności Jego śmierci. A ponieważ
Jezus, co prawda był skazany i osądzony jako zwykły kryminalista w stosunku, do, których to
osób prawo żydowskie odstępowało od tradycyjnych nakazów rytuału, lecz musimy pamiętać, iż
Jezus skazany zastał nie przez prawo żydowskie tylko rzymskie, przeto nic nie tracił On z prawa
żydowskiego i tradycji przy pochówku, jak też właśnie stanowi ono powyżej!

Również, tradycyjnie najbliższe osoby, a szczególnie Maryja matka Jezusa i Jan wg słów
Jezusa: (
„kobieto oto syn twój”), zapewne też byli przy pochówku osobiście, zdając nam z tego
relacje w Testamencie.

To samo prawo w tamtym czasie, jak podaje „Encyclopedia Judaica”, zaleca, by w wypadku
ofiar, które zeszły z tego świata śmiercią nienaturalną, chować je w ich ubraniach nasączonych
ich krwią [tudzież odnośnik do płócien], ponad które dopiero kładzie się biały całun
„w celu, aby
wszystkie części ciała były pochowane”
, - co jest właśnie odnośnikiem do „nie marnowania
krwi”. Prawo to powtarza się nawet jeszcze w 16 wieku w „Code of Jewish Law” tj. („Kodzie
Prawa Żydowskiego”) jak wskazuje również w swoim opracowaniu badaczka Janice Bennett.

Tym samym, według powyższych przepisów tego prawa, logicznym, więc staje się to, iż Jezus
pochowany był zapewne nie umyty i w pierwotnym płótnie, którego z niego nie zdejmowano,
gdyż, na którym to właśnie była Jego krew, a następnie na to płótno położono czyste płótno (jak
wskazane w zaleceniu prawa żydowskiego powyżej, a również w Ewangelii Mateusza w {27:59}),
a pomiędzy te oto płótna lub następne, włożono znów owe wspomniane wonności z mirry i
aloesu!
Dodatkowo, my zaś wiemy także z informacji i logicznej dedukcji, że była to nietradycyjna i
całkiem nietypowa oraz bardzo specyficzna sytuacja i na takim przede wszystkim gruncie
musimy ją rozpatrywać, gdyż ludzie ci mieli niezmiernie mało czasu na pochówek z uwagi na
tenże nadchodzący Szabat, jak również pewne ograniczenia, co do tradycyjnego pochówku z
powodu kryminalnego oskarżenia przez rzymskie władze wobec zgładzonego Jezusa. Prawo
żydowski wyraźnie stanowiło również, że nieżywy koniecznie musi być pochowany przed
zachodem słońca.

Nie wiemy tym samym, co zdążyli, a czego nie zdążyli lub, co wolno im było dokonać wówczas
przy samym pochówku. Możemy jednak logicznie domniemać, iż prawdopodobnie, faktycznie
nie dali rady oni dokonać wtedy wszystkiego.
Apostoł Łukasz implikuje w (24: 1) mówiąc: „
W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do
grobu, niosąc przygotowane wonności”
.

Wskazuje tu On wyraźnie, że kobiety przyszły do grobu jak według tradycji i chciały kontynuować i
dokończyć obrządek zaraz po Szabacie – zapewne tradycyjnie namaścić ciało Jezusa
wonnościami czy też wpierw może nawet i umyć z powodu wcześniejszych ograniczeń -
(aczkolwiek w wypadku Jezusa, jak wskazałem już powyżej prawo żydowskie tego mycia nie
wymagało, jak i nie wymagało również zdejmowania Jego pokrwawionej szaty),
- lecz spóźniły się i nie namaściły, gdyż Jezusa w grobie już nie było. I stąd też, jak widać,
naukowcy nie znaleźli wyraźnych śladów mirry i aloesu na Całunie Turyńskim, gdyż zapewne
nigdy nie znajdowały się one również bezpośrednio na ciele samego Jezusa.

Mogły one być natomiast umieszczone pomiędzy którąś warstwą z płócien, gdzie w pośpiechu
zostały tam włożone, gdyż jak powiada Apostoł Jan przytaczając raz jeszcze:
„40 Zabrali więc
ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, .....”

Jeżeli dajmy na to nie zdejmowano pierwotnego płótna z Jezusa z przyczyn jak powyżej już
wskazanych, dozwolonych, a nawet zalecanych przez ówczesne prawo żydowskie lub też innych,
a wonności obwinięto razem z pozostałymi płótnami zaraz za płótnem pierwotnym, to możliwe i
słuszne może być odkrycie dr. Pierlugi Baima Bollone, profesora medycyny sądowej, który
wykrył na Całunie Turyńskim [tzn. na kawałku którejś tam strony tego płótna – załóżmy tu
zewnętrznej] wraz z krwią grupy AB zaledwie śladowe ilości mirry i aloesu.

Jeżeli znów wonności owinięto razem z pozostałymi płótnami, (o których to mnogości wspomina
znów Apostoł Jan), choć nie zaraz za pierwotnym płótnem, to również może i nie być tam ich
widocznych śladów na płótnie pierwotnym uznanym jako Całun Turyński, a odkrycie profesora
byłoby nieścisłe, choć osobiście przystaję za wersją pierwszą, opierając się na wskazanych tu
argumentach z uwzględnieniem zaleceń ówczesnego prawa żydowskiego jak i również na
międzynarodowej reputacji pana profesora jako eksperta w kierunku medycyny sądowej.

Andrzej R. Szteborowski –wydawca Polonijnej Gazety Katolickiej.
Fizycy o Całunie Turyńskim:
W roku 1898 po raz pierwszy fotograf
Secundo Pia, po sfotografowaniu Całunu
Turyńskiego i wywołaniu tych zdjęć,
zaobserwował fenomen, że obraz na
Całunie Turyńskim będący w negatywie
wyglądał taj jakby był w pozytywie.

Zostało to niebawem potwierdzone przez
innych badaczy. To odkrycie dało też
początek ścisłym badaniom naukowym
nad Całunem.

W 1976 roku fizycy: dr. John Jackson
oraz dr. Eric Jumper razem z dr. Kenneth
Stevenson jak również Giles Charter i
specjalistą od obrazów Peter Shumacher
zbadali fotografię Całunu Turyńskiego
przy pomocy nowoczesnego systemu
interpretacyjnego tzw. „VP-8 Image
Analyzer” (Analizatora Obrazu) z NASA, a
używanego do badań obrazów
aerofotografii.

Odkrycia tego dokonano w
respektowanym laboratorium, Sandia
Scientific Labratories w U.S.A. Badanie to
wykryło, że fotografia odbicia Całunu w
przeciwieństwie do jakiejkolwiek innej
fotografii czy malowidła lub rysunku na
świecie wskazuje, iż wizerunek ten jest
zakodowany przestrzennie i jest
trójwymiarowym obrazem, czyli jest takim
obrazem jak my sami widzimy siebie
nawzajem patrząc na drugą osobę.

Obraz tej jawi się nam jak wizerunek
odbicia świetlnego, co jednak nie jest tak
zauważalne obserwując go gołym okiem.
Poszczególne punkty na wizerunku z
Całunu widnieją tam jako część obrazu
posiadające odpowiednie odległości w
przestrzeni pomiędzy ciałem a tymże
płótnem.
Pierwsza fotografia uzyskana przez odkrywcę-
fotografa Secondo Pia w roku 1898
, żródło:
"Wikimedia Commons", licencja: http://commons.wikimedia.
org/wiki/File:Secundo_Pia_Turinske_platno_1898.jpg
Dr. John Jackson (uznany fizyk) badający
Całun
- źródło: za specjalnym pozwoleniem: (c)
1978 Barrie M. Schwortz Collection, STERA, Inc.
W 1982 roku dr. Jackson wykazał matematycznie, iż: - żaden rozsądny
mechanizm fizyczny nie byłby wstanie wyprodukować obrazu, który jednocześnie
byłby
trójwymiarowym oraz tak wysoce szczegółowym jak wizerunek na Całunie
Turyńskim, tym samym wskazując, iż jest nieprawdopodobnym, aby Całun
powstał poprzez jakikolwiek naturalny proces z uwzględnieniem dyfuzji
chemicznych.
Peter Shumacher, wynalazca NASA - Analizatora  VP- 8,  stwierdził,
co następuje:
„Ja nigdy wcześniej nie słyszałem o Całunie Turyńskim
przed tamtą chwilą. Nie miałem pojęcia, na co patrzę. Jednakże
wyniki obserwacji były inne niż cokolwiek, co przedtem procesowałem
z wykorzystaniem „VP – 8 Analizatora” lub od tamtego momentu.
Tylko Całun Turyński wyprodukował takie wyniki poprzez Analizator
Obrazów VP – 8, w studium projekcji izometrycznej”.
Nie jest to jednak końcem badań nad charakterystyką wizerunku na Całunie
Turyńskim.

Fizyk Teorii,
Sue Benson wskazuje, że Całun jest jednocześnie czymś więcej niż
odbiciem w negatywie i kodem trójwymiarowym. Naukowiec wskazuje, że posiada
on cechy
Hologramu Kwantowego na poziomie mikro. Tego typu nową i raczkującą
jeszcze nauką tj. Hologramu Kwantowego interesują się już poważne
międzynarodowe laboratoria jak np. IBM w odniesieniu do poszukiwań metod
zapisu i odbioru olbrzymich ilości informacji. Jest to technika zapisu
trójwymiarowego za pomocą interferencji fal świetlnych, które padają na
rejestrowany obiekt, a który można później odtworzyć poprzez projekcję tego
obrazu.
Dame Isabel-Piczek – węgierski naukowiec,
fizyk cząstek elementarnych jak również artysta
malarstwa monumentalnego o
międzynarodowym uznaniu, a tym samym
znawca nie tylko fizyki, ale i technik powstawania
obrazów artystycznych wyraźnie wskazała, iż
Całun Turyński jest niewątpliwie
Hologramem
Kwantowym
, który ewidentnie musiał powstać w
czasie Zmartwychwstania Chrystusa.

Tłumaczy ona zarazem, że cały proces
Zmartwychwstania jest pokrewny powstaniu
Wszechświata w procesie „Big-Bang”, gdzie coś
powstało z niczego.
Dame Isabele-Piczek - fizyk cząstek
elementarnych oraz artysta
malarstwa monumentalnego
- źródło:
za specjalnym pozwoleniem: (c)1978
Barrie M. Schwortz Collection, STERA,
Inc.
Jak wskazuje ona m.in. mówiąc: „Możemy przestudiować naukę o
Całunie, dotyczącą całkowitego braku grawitacji, braku entropii
(bez załamania grawitacyjnego), braku czasu, braku przestrzeni –
on odnosi się do nieznanych praw fizyki”.
W przestrzeni tych badań Piczek ustaliła, że gdy za pomocą metod obserwacji
eksperymentalnych-naukowych, postać na Całunie obserwujemy z boku, to
wygląda to tak jakby ów mężczyzna zawieszony był w powietrzu, co wskazuje, że
obraz ten przeciwstawia się uznanym prawom nauki.

Taki fenomen prowadzi nas z kolei, do tzw. faktycznego
Horyzontu Zdarzeń – tj.
momentu, w którym wszystkie prawa fizyki zmieniły się istotnie.
Jak należy to rozumieć? Wyjaśnia nam
opis zaczerpnięty i cytowany z
encyklopedii  „Wilkipedia” p.t.
„Horyzont Zdarzeń”.

„Horyzont Zdarzeń”

W teorii względności, horyzont zdarzeń to
sfera otaczająca czarną dziurę lub tunel
czasoprzestrzenny, oddzielająca obserwatora
zdarzenia od zdarzeń, o których nie może on
nigdy otrzymać żadnych informacji. Innymi
słowy jest to granica w czasoprzestrzeni, po
przekroczeniu której prędkość ucieczki dla
dowolnego obiektu i fali przekracza prędkość
światła. I żaden obiekt, nawet światło
emitowane z wnętrza horyzontu, nie jest w
stanie opuścić tego obszaru.
Horyzont Zdarzeń wokół czarnej dziury - źróło:
"Wikimedia / Wikipedia Commons", licencja: http://pl.
wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Black_hole_lensing_web.
gif&filetimestamp=20070212213115
Wszystko co przenika przez horyzont zdarzeń
od strony obserwatora znika. Horyzont
zdarzeń przypomina błonę
półprzepuszczalną, gdyż z jednej strony nie
przepuszcza fal elektromagnetycznych i
innych sygnałów biegnących w kierunku
obserwatora, natomiast przepuszcza je w
kierunku przeciwnym.

Obserwator, zmieniając swój ruch, sam
może przeniknąć do części Wszechświata
zakrytej przez horyzont zdarzeń. Struktura
pola grawitacyjnego (która wyznacza
geometrię czasoprzestrzeni) oraz ruch
obserwatora determinują istnienie
horyzontu zdarzeń, jak i jego fizyczne
znaczenie. W kontekście kosmologii,
horyzont zdarzeń jest różny od horyzontu
cząstek.”

źródło:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Horyzont_zdarze%C5%84
Tak, więc w tym wypadku ciało pozostawiło swoje odbicie na dwóch płaszczyznach
Horyzontu Zdarzeń.

Tłumaczy to również sam fakt, dlaczego odbicie przeszło z pozytywnego wizerunku
ciała do negatywnego, tak jak to dzieje się w kamerze oraz jednocześnie tłumaczy
sposób, w jaki odbicie to zapisało się na płótnie.

Dodatkowo, dwóch naukowców włoskich, Giulio Fanti oraz Roberto Maggiollo z
Universytetu w Padwie w roku 2002, używając do badań skanera wysokiej
rozdzielczości oraz filtrów „Gaussian” i innej aparatury, odkryli, iż na odwrotnej
stronie Całunu Turyńskiego, istnieje zadziwiające, drugie ( blade odbicie twarzy i
rąk) postaci z Całunu.

Źródła: na podstawie informacji zawartych w: „Personal Update NewsJournal” –„Quantum Hologram of Christ’s
Resurection”, kwiecień 2009 oraz „The Fabric of Time” i „Wilkipedia”, „kanał 4, UK”, oraz innych ubocznych
materiałów źródłowych.
Wniosek z zakresu badań naukowych dotyczących analizy
obrazu
:
"Diagram czasoprzestrzeni zawierający
jednostajnie przyspieszoną cząsteczkę, P oraz
zdarzenie E będące poza horyzontem zdarzeń tej
cząsteczki. Przyszły stożek świetlny zjawiska
nigdy nie przetnie się z linią świata cząsteczki."

Źródło: "Wikipedia", licencja: http://pl.wikipedia.org/w/index.
php?title=Plik:Event-horizon-particle.
svg&filetimestamp=20070503232018
Jak więc widzimy Całun jest nie spotykanym nigdzie na świecie w malarstwie,
rysunku i fotografii obrazem trójwymiarowym.

Na podstawie powyższych wskazań jasno i ewidentnie widzimy też, że jak wskazał
to m.in. dr. Jackson: (fizyk) -
„iż żaden rozsądny mechanizm fizyczny nie byłby
wstanie wyprodukować obrazu, który jednocześnie byłby trójwymiarowym oraz
tak wysoce szczegółowym jak wizerunek na Całunie Turyńskim, tym samym
wskazując, iż jest nieprawdopodobnym, aby Całun powstał poprzez jakikolwiek
naturalny proces z uwzględnieniem dyfuzji chemicznych”.

Dodatkowo Całun Turyński posiada też podwójne odbicie postaci, czyli (drugie
delikatne i zadziwiające odbicie na wierzchniej powierzchni jego odwrotnej strony).

Stwierdzono również, że wizerunek na Całunie
nie jest jakimś rodzajem
"Viporgraph'u" (oparografu) czyli wynikiem jakiegokolwiek tworu oparów. Wielu
obecnych uznanych fizyków przychyla się natomiast do wniosku, że jest on
niewątpliwie wynikiem chwilowei eksplozji działania radiacji
(czy "neutron flux" jak
uważa fizyk nuklearny z Duke University i High Energy Lab w Harvardzie - dr.
Thomas Phillip)
tj. światła w przeciwieństwie do ciepła (nie ma fluorescencji), a
wyemitowanego w momencie transfiguaracji w czasie Zmartwychwstania. Taka
nagła mili-eksplozja silnego ładunku światła pozostawiłaby właśnie ślad odbicia
na mikro powierzchni włókien doprowadzając do ich nagłej dehydradacji, oxydacji
oraz degradacji w obszarze tysięcznej milimetra, jak obserwowane na Całunie. O
takiej transfiguracji świtlnej napomyka też np. Ewangelia przy okazji zajścia na
Górze Tabor.

Z drugiej strony, naukowe odniesienie i wskazanie cech Całunu, noszących
ewidentne cechy Hologramu Kwantowego z obszaru Horyzontu Zdarzeń, jest
dech zapierającym odkryciem nie pozostawiającym już chyba jakichkolwiek
wątpliwości, co do rzeczywistego pochodzenia Całunu Turyńskiego.

Źródło: kanał 4, UK; http://users.belgacom.net, www.shroudstory.com, northstarproductions.
Odczytane przez naukowców niesamowite zjawisko trójwymiaru wizerunku na
Całunie Turyńskim
- źródło: za specjalnym pozwoleniem: (c)1978 Barrie M. Schwortz
Collection, STERA, Inc.
Odczytane przez naukowców niesamowite zjawisko trójwymiaru wizerunku na
Całunie Turyńskim
- źródło: za specjalnym pozwoleniem: (c)1978 Barrie M. Schwortz
Collection, STERA, Inc
.
Powołajmy teraz przedstawiciela nauki z zakresu
Matematyki:
Jak wyliczył włoski naukowiec, profesor Bruno Barberis z Turynu i inni matematycy
na podstawie ścisłej analizy wskazań i czynników związanych z Całunem turyńskim,
szansa aby Całun Turyński nie był prawdziwym / oryginalnym płótnem użytym w
czasie pochówku Jezusa Chrystusa a postać na nim odbita nie jest Jezusem
Chrystusem jest wskazując matematycznie wg obliczeń rachunku
prawdopodobieństwa taka jak:
1 szansa do 200 miliardów.
Matematyka - żródło - Foto: " [2009] Jupiterimages Corporation"
Fotograf Secondo-Pia
- źródło: "Wikimedia
Commons", licencja: http:
//commons.wikimedia.
org/wiki/File:Secondo-Pia.
jpg


Naukowcy badający Całun Turyński tj. K.E. Stevenson i G.R.
Habermas stwierdzili:

„Nie możemy jako naukowcy posługiwać się hipotezami wiary,
jednak w sprawie Całunu wiara okazuje się najbardziej
rozumna”.
Podtematy do tematu
Po lewej stronie są guziki do
tematów głównych:
Rozdziały
Główne:
(po prawej stronie są
guziki do podrozdziałów w
tym temacie)
Całun i nauka - 2: