Namacalne, Naukowe Dowody dla Sensu Wiary w Boga!
__________________________________________________________________________________________________________
Człowiek, który widział Boga!
Światło: źródło: "Wikimedia Commons", licencja: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Shining_through_Clouds.jpg
Andre Frossard, uznany dziennikarz i pisarz, jako wytrawny ateista nie wierzył w
Boga. To, co wpłynęło na jego szok i przemianę oraz wiarę w Boga było
wyjątkowym darem namacalnego poznania Stwórcy, którym to sam Bóg go
obdarował.

Każdy powinien zapoznać się z poniższym jego testamentem i opisem Boga
przedstawionym w tym tu opracowaniu na podstawie głośnej jego książki pod
tytułem (z tłumaczenia angielskiego):
„ Bóg istnieje, poznałem Go” (a języku
polskim:
"Istnieje inny świat"), a której to trudno dostępne dzisiaj egzemplarze
osiągają na rynku angielskim cenę nawet $600. za egzemplarz.

- Poniższy  artykuł jest z redakcji  pisma „Miłujcie się”, za wcześniejszym pozwoleniem  
redakcji dla naszej działalności misyjnej.

„Istnieje inny świat
W momencie kiedy stanął w obecności Najświętszego Sakramentu i został
dotknięty promieniującym światłem radości życia i miłości tajemnicy Boga w Trójcy
Jedynego, wtedy stało się dla niego oczywiste, że tylko w Kościele katolickim jest
cała prawda, którą Bóg objawił ludzkości...

Andre Frossard (ur. 14 stycznia 1915, zm. 2 lutego 1995), dziennikarz, pisarz i
filozof, był przyjacielem Jana Pawła II, członkiem Akademii Francuskiej, a od 1962
r. redaktorem naczelnym Le Figaro Magazine, jednego z najbardziej
opiniotwórczych tygodników europejskich. Należał do najsłynniejszych i najbardziej
wpływowych pisarzy i dziennikarzy w Europie. W czerwcu 1935 r. doświadczył
gwałtownego nawrócenia, stając się w jednym momencie z zagorzałego ateisty
żarliwym katolikiem i niezwykle skutecznym apologetą chrześcijaństwa.

W okowach idiotycznego ateizmu

A. Frossard od dzieciństwa był wychowywany w atmosferze ateistycznej ideologii
zwalczającej wszelkie przejawy religijności, a szczególnie Kościół katolicki. Jego
ojciec, Ludwik Oskar Frossard, był znanym francuskim politykiem i ateistą. To
właśnie on w 1920 r. założył Francuską Partię Komunistyczną i został jej
pierwszym sekretarzem. Matka Andrego była niepraktykującą protestantką, a jego
babka Żydówką. Młody Frossard uważał Kościół katolicki za ostoję ciemnoty i
zacofania. Od trzynastego roku życia czytał dzieła Woltera i Rousseau, a jego
serce i umysł przesiąkał zawarty w nich jad kłamstwa i wrogości do Kościoła
katolickiego oraz chrześcijaństwa.

"Ateizm przybiera wiele form" - pisał A. Frossard. "Jest ateizm filozoficzny, który
wcielając Boga w przyrodę, odmawia Mu odrębnej osobowości i umieszcza
wszystkie rzeczy w zasięgu ludzkiej inteligencji; nic nie jest Bogiem, wszystko jest
boskie.

Ten ateizm prowadzi do pan-teizmu pod postacią jakiejś ideologii.

Ateizm naukowy odrzuca hipotezę Boga, jako nieodpowiednią w badaniach, i
usiłuje wyjaśnić istnienie świata tylko poprzez właściwości materii, nie pytając,
skąd ona sama pochodzi.

Jeszcze bardziej radykalny ateizm marksistowski nie tylko neguje Boga, ale
posłałby Go na urlop, nawet gdyby istniał. Jego natrętna obecność
przeszkadzałaby w wolnej grze woli człowieka.

Istnieje również ateizm najbardziej rozpowszechniony, który dobrze znam - to
ateizm idiotyczny. Taki był mój ateizm. Ateizm idiotyczny nie stawia sobie pytań.
Uważa za naturalne przebywanie człowieka na ognistej kuli pokrytej cienką
warstwą suchego błota i obracającej się wokół swojej osi z prędkością
ponaddźwiękową dookoła Słońca - czegoś w rodzaju bomby wodorowej, unoszonej
przez miliardy lampionów (gwiazd) o zagadkowym pochodzeniu i nieznanym
przeznaczeniu".

Tajemnica nawrócenia

W 1935 r. dwudziestoletni Andre Frossard pracował w Paryżu jako początkujący
dziennikarz. Chociaż był ateistą, to jednak zaprzyjaźnił się z praktykującym
katolikiem Andrzejem Villeminem, który bezskutecznie starał się doprowadzić go
do wiary w Boga. Ósmego czerwca 1935 r. Villemin zaprosił Frossarda na obiad.
Pojechali do centrum Paryża rozklekotanym samochodem. Zatrzymali się na rue
d'Ulm przed małym kościołem, w którym trwała nieustająca adoracja Najświętszego
Sakramentu. Villemin poprosił Frossarda, aby na niego poczekał kilka minut,
ponieważ ma ważną sprawę do załatwienia w kościele. Po pewnym czasie
zniecierpliwiony czekaniem Frossard wszedł do kościoła. Stanął z tyłu i patrząc na
klęczących ludzi, bezskutecznie próbował odnaleźć swojego przyjaciela.

Kiedy spojrzał na główny ołtarz, jego uwagę przykuł wystawiony Najświętszy
Sakrament. Nie wiedział, co to jest, gdyż po raz pierwszy w życiu widział
monstrancję z Najświętszym Sakramentem.

Nagle, w sposób niewytłumaczalny i całkowicie niezależny od niego, Frossard
czuje, że w jego wnętrze wnika jakaś tajemnicza moc, która uwalnia go od
duchowej ślepoty spowodowanej przez ateizm i umożliwia mu doświadczenie
istnienia innego świata, bardziej rzeczywistego aniżeli ten, który poznajemy
naszymi zmysłami.

"Przede wszystkim zostają mi dane słowa duchowego życia - pisze Frossard - (...)
słyszę je jakby wypowiadane obok mnie cichym głosem przez osobę, która widzi,
czego ja jeszcze - nie widzę".

Po usłyszeniu tych słów Frossard zostaje ogarnięty nadprzyrodzoną
rzeczywistością, promieniującą wprost od Najświętszego Sakramentu
.

"Jest to niezniszczalny kryształ o nieskończonej przejrzystości - próbuje
opisać to doświadczenie A. Frossard - jasności prawie nie do zniesienia lekko
niebieskiego światła (jeden stopień więcej byłby mnie uśmiercił). To jest
inny świat o takim blasku i realności, że nasz świat wydaje się przy nim
podobny do rozwiewających się cieni sennych marzeń. Tę nową
rzeczywistość i prawdę widzę z ciemnego brzegu, na którym stoję. To jest ład
we wszechświecie, a na jego szczycie jest Oczywistość Boga. która jest
Obecnością i Osobą. Jeszcze przed sekundą zaprzeczałem Jej istnienia.
Chrześcijanie nazywają ją »naszym Ojcem«.

Doświadczam Jej łagodnej dobroci i łaskawości, której nie jest w stanie
dorównać żadna inna. Łagodność ta jest zdolna przemienić każde ludzkie
serce - również takie, które jest twardsze od najtwardszego kamienia. Temu
wtargnięciu rzeczywistości Boga towarzyszy radość, która jest entuzjazmem
uratowanego od śmierci, w samą porę wydobytego z oceanu rozbitka.

Dopiero teraz uświadamiam sobie, w jakim błocie byłem pogrążony, i dziwię
się, jak mogłem tam żyć i oddychać.

Jednocześnie zostałem obdarowany nową rodziną, a jest nią Kościół katolicki.
Jego zadaniem jest prowadzenie mnie tam, dokąd muszę iść, gdyż pozostaje mi do
przebycia jeszcze kawał drogi (...). Kościół jest wspólnotą; w niej obecny jest
Jedyny, którego imienia nigdy więcej nie będę mógł napisać bez trwogi, że zranię
Jego miłość.

Stoję przed Nim jak dziecko, któremu przypadło w udziale szczęście otrzymania
przebaczenia" (Istnieje inny świat, s. 39-40).

Przy swoim nawróceniu Frossard odkrył, że Kościół katolicki długo przedtem
sformułował to, co zostało mu objawione w inny sposób. Pisze:

"To była dla mnie osobliwa sytuacja, dająca się porównać z tą, gdyby Krzysztofowi
Kolumbowi powracającemu z Ameryki starzy kartografowie królowej Izabeli (którzy
nigdy nie opuścili swoich pracowni) objaśniali jego odkrycia z najdrobniejszymi
szczegółami, podając dokładnie położenie wsi i plantacji" (tamże. s. 144).

Tylko Bóg istnieje, a wszystko inne jest jedynie hipotezą

A. Frossard wielokrotnie opisywał swoje doświadczenie spotkania z
nadprzyrodzoną rzeczywistością, gdyż miał świadomość, jak bardzo ubogi i
nieporadny jest w tym względzie ludzki język. Warto zapoznać się z innym opisem
jego nawrócenia, w którym zostały uwydatnione inne aspekty tego
nadzwyczajnego doświadczenia. W książce Bóg i ludzkie pytania czytamy:
"Wszedłem do kaplicy jako ateista, a w kilka minut później wyszedłem z niej jako
chrześcijanin - i byłem świadkiem swojego własnego nawrócenia, pełen zdumienia,
które ciągle trwa".

Frossard podkreśla, że to doświadczenie nie było jakimś odkryciem
intelektualnym, ale miało charakter doświadczenia fizycznego i prawie
laboratoryjnego
: "Byłem (...) ateistą, kiedy przechodziłem przez drzwi kaplicy, i
pozostawałem nim nadal w jej wnętrzu. Obecni tam ludzie, widziani pod światło,
rzucali tylko cienie, między którymi nie mogłem odróżnić swojego przyjaciela, i coś
w rodzaju słońca promieniowało w głębi kaplicy. Nie wiedziałem, że był to
Najświętszy Sakrament.

Nie doznałem nigdy zmartwień miłosnych ani niepokoju, ani ciekawości. Religia
była starą chimerą, a chrześcijanie gatunkiem opóźnionym na drodze historycznej
ewolucji. (...) Jeszcze dzisiaj widzę tego dwudziestoletniego chłopca, którym wtedy
byłem.
Nie zapomniałem jego osłupienia, kiedy nagle wyłaniał się przed nim z głębi
tej skromnej kaplicy świat, inny świat - o blasku nie do zniesienia, o szalonej
spoistości, którego światło objawiało i jednocześnie zakrywało obecność Boga,
tego samego Boga, o którym jeszcze przed chwilą przysięgałby, że istnieje tylko w
ludzkiej wyobraźni
.

Jednocześnie spływała na niego fala słodyczy zmieszanej z radością - o mocy,
która może skruszyć serce i której wspomnienie nigdy nie zaniknie, nawet w
najgorszych chwilach życia, niejednokrotnie przenikniętych lękiem i nieszczęściem.

Odtąd nie stawia sobie innego zadania, jak tylko świadczyć o tej słodyczy i o tej
rozdzierającej czystości Boga, który mu pokazał owego dnia przez kontrast, z
jakiego błota został ulepiony... Owym światłem, którego nie ujrzałem cielesnymi
oczyma, nie było to, jakie nas oświeca lub powoduje opalanie. To było światło
duchowe, tzn. światło pouczające - jakby żar prawdy.
Odwróciło ono definitywnie
porządek rzeczy
.

Od chwili kiedy je ujrzałem, mógłbym powiedzieć, że dla mnie tylko Bóg istnieje, a
wszystko inne jest jedynie hipotezą
(...). Podkreślam: to było obiektywne
doświadczenie, prawie z dziedziny fizyki, i nie mam nic cenniejszego do
przekazania, jak tylko to:
poza tym światem, który nas otacza i którego cząstką
jesteśmy, odsłania się inna rzeczywistość, nieskończenie bardziej konkretna niż ta,
w której na ogół pokładamy ufność. Jest ona ostateczną rzeczywistością, wobec
której nie ma już pytań
" (ss. 21-24).

Od momentu nawrócenia dla A. Frossarda pierwszym, najważniejszym i
najbardziej naglącym zadaniem w życiu było uwielbienie Boga za Jego miłość i
miłosierdzie. Był pewny, że na ziemi istnieje tylko jedna rzeczywista nadzieja, a
daje nam ją wyłącznie Jezus Chrystus - i dlatego trzeba o niej mówić wszystkim
ludziom.

Jak to jest możliwe?

"Jak to jest możliwe - pytał się sam siebie A. Frossard - że młody człowiek,
wychowany w atmosferze ateistycznych przesądów nieprzyjaznych Bogu,
chrześcijaństwu i Kościołowi, mógł w jednym momencie stać się żarliwym
katolikiem?

Bezmyślnie wszedł do kościoła, w którym wystawiony był Najświętszy Sakrament, a
- kiedy z niego wychodził, przepełniony był niesamowitą radością z odnalezienia
prawdy o istnieniu Boga i entuzjazmem do dzielenia się z całym światem tym
niesamowitym odkryciem.
To było doświadczenie realnej obecności tajemnicy
Boga, który jest jeden w trzech Osobach, jedynym źródłem istnienia całej
rzeczywistości, utrzymującym wszechświat w harmonii istnienia, udzielającym
ludziom zdolności myślenia i odczuwania piękna
".

Andre Frossard podkreśla, że nie był to sen czy jakieś urojenie, lecz obiektywne
doświadczenie bez udziału wyobraźni, bez wytwarzania sobie obrazów.

Po wielu latach napisał: "Radość przeszła nade mną jak fala światła z
nieprzepartą, a zarazem delikatną siłą (...). Towarzyszyłem swojemu własnemu
nawróceniu ze zdziwieniem, które jeszcze trwa". To zdziwienie trwało aż do
ostatnich chwil jego ziemskiego życia.

Wyjątkowość natychmiastowego nawrócenia A. Frossarda wynikała również z
faktu, że w ogóle nie znał on nauki Kościoła katolickiego; był całkowitym
ignorantem w tej dziedzinie. W momencie kiedy stanął w obecności Najświętszego
Sakramentu i został dotknięty promieniującym światłem radości życia i miłości
tajemnicy Boga w Trójcy Jedynego, wtedy stało się dla niego oczywiste, że tylko w
Kościele katolickim jest cała prawda, którą Bóg objawił ludzkości.

Po tym nadzwyczajnym doświadczeniu Frossard wiedział, że istnieje inny świat,
którego nie możemy poznać naszymi zmysłami, że jest jeden Bóg w Trzech
Osobach, że katolicki Kościół jest instytucją boską, a my mamy wolność wyboru i
możemy przyjąć lub odrzucić zbawienie, które ofiarowuje nam Bóg.

"W tym dniu stałem się katolikiem od stóp do głów, katolikiem ponad wszelką
wątpliwość - a nie protestantem ani muzułmaninem, ani żydem" - pisze A.
Frossard. "Byłem tak mocno zaskoczony, widząc siebie przy wyjściu z kościoła
katolikiem, jakbym był zaskoczony, znajdując siebie przy wyjściu z ogrodu
zoologicznego, żyrafą.

Żadna instytucja nie była mi bardziej obca niż Kościół katolicki, mógłbym nawet
powiedzieć: żadna bardziej niesympatyczna (...). Była dla mnie tak daleka jak
Księżyc lub Mars. Wolter nie powiedział mi o niej nic dobrego, a od mego
trzynastego roku życia nie czytałem prawie nic innego prócz Woltera i Rousseau.
Nagle zostałem oddany Kościołowi, przekazany i powierzony jak nowej rodzinie, z
poleceniem podjęcia dalszego ciągu życia na jego rachunek" (Istnieje inny świat,
ss. 18-19). Po nawróceniu dla Frossarda cała otaczająca rzeczywistość, wszystkie
wydarzenia oraz ludzie byli sposobem przemawiania i objawiania się Boga.

Po nawróceniu

Po wyjściu z kościoła, pamiętnego 8 czerwca 1935 r., A. Frossard spotkał
Villemina i z wielkim przejęciem opowiedział mu o niezwykłym doświadczeniu, które
przed chwilą przeżył. Rozradowany Villemin długo się nie zastanawiał i natychmiast
zawiózł go do Anity i Stanisława Fumetów, w których domu spotykała się na
modlitwie grupa młodych ludzi świeżo nawróconych na katolicyzm, w większości
żydowskiego pochodzenia.

Wszyscy oni w pewnym okresie swojego życia odkryli, że chrześcijaństwo to nie
jest jakiś system idei czy moralności, ale Osoba zmartwychwstałego Jezusa
Chrystusa, który żyje i działa w swoim Kościele. Wszyscy ci konwertyci odkryli
Jezusa Chrystusa i osobiście się z Nim spotkali, doświadczyli Jego miłości tak, jak
uczniowie z Emaus (por. Łk 24. 13-31).

W czasie wspólnych spotkań mówili tylko o Chrystusie, gdyż każdy inny temat
wydawał się im nudny i bez znaczenia. W lecie udawali się razem na dzień
skupienia do sanktuarium w La Salette, gdzie w 1846 r. objawiła się płacząca
Matka Boża.

Po swoim nawróceniu Frossard dalej pracował jako dziennikarz, ale mało go już
interesował świat. "Cud trwał miesiąc" - pisał. "Każdego ranka odnajdywałem z
zachwytem to samo światło, przy którym bladło światło dnia. To samo, nigdy nie
zapomniane, doświadczenie łagodnej dobroci, porządkujące całą moją teologiczną
wiedzę" (Istnieje inny świat, ss. 39-40). Doświadczenie intensywności Bożego
światła z upływem czasu stawało się coraz mniejsze, aż do całkowitego
wygaśnięcia, ale Andre nie został osamotniony. Został obdarowany prawdą w inny
sposób: znalazłszy Boga - miał Go nieustannie poznawać na drodze wiary.

Po przyjęciu chrztu Frossard znajdował się w szczęśliwym stanie dziecięcej
niewinności. A. Fumet została jego chrzestną matką. Łaska nawrócenia oraz
sakramentu chrztu sprawiły, że stał się duchowo dzieckiem, którym - jak wyznał -
nigdy przedtem nie był.

Dokładnie tak, jak powiedział Jezus: "Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak
dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego" (Mt 18, 3). Zdolność zachwytu i
podziwu należy do istotnych cech bycia duchowo dzieckiem. Dla A. Frossarda
stało się oczywiste, że nie znajdzie się Boga, jeżeli z góry wyklucza się istnienie
niewyrażalnego piękna, które tylko duchem jesteśmy w stanie odkryć i duchem
tylko możemy go doświadczyć.

Ojciec Andrego dopiero po pewnym czasie pogodził się z faktem, że jego syn stał
się katolikiem i zaproponował mu prowadzenie rubryki w jego najnowszej gazecie.

Frossard szukał swego miejsca w życiu i drogi powołania. Po krótkim pobycie w
klasztorze Trapistów w Citeaux stwierdził, że nie ma powołania do tego zakonu.

1.09.1936 r. Andre rozpoczął zawodową służbę w marynarce wojennej. Został
mianowany sekretarzem i przydzielono go do pracy w urzędzie ministerstwa
marynarki wojennej w Paryżu. Prowadził życie mnicha w świecie. Każdego dnia
wcześnie rano uczestniczył we Mszy św. w kościele św. Magdaleny. W
ministerstwie w wolnych chwilach odmawiał brewiarz dla świeckich. W południe
przez godzinę adorował Najświętszy Sakrament u św. Rocha, a później szedł na
obiad do małej restauracji. Po południu, podczas przerwy w pracy, odmawiał
różaniec, który zawsze wydawał mu się zbyt krótki. Po godzinach służbowych czytał
Pismo św. oraz dzieła św. Teresy z Avila.

Ten młody człowiek każdego dnia sześć godzin spędzał na modlitwie, a resztę
swego wolnego czasu poświęcał na duchową lekturę. Sprawy związane z Bogiem,
z życiem duchowym stały się jego naturalnym żywiołem. "Czy ryba skarży się, że
połyka za dużo wody?" - tak odpowiadał wszystkim, którzy mówili mu, że przesadza
z modlitwą.

Po wybuchu drugiej wojny światowej Frossard został powołany do służby na statku
pocztowym "Cuba", który pływał pomiędzy Marsylią a Antylami. Po kapitulacji
Francji, w styczniu 1941 r., wrócił z Porte-de-France do Marsylii. Dzięki protekcji
swojego ojca znalazł pracę na stanowisku dyrektora filii przedsiębiorstwa
transportowego w Lyonie. Zaangażował się również w ruch oporu przeciwko
hitlerowskim Niemcom.

W tym samym czasie spotkał w Lyonie dziewczynę, którą pokochał i poślubił. W
niespełna rok po swoim ślubie, w 1943 r., kiedy jego pierworodne dziecko miało
trzy miesiące, Frossard został aresztowany przez gestapo za działalność
konspiracyjną i osadzony w niemieckim więzieniu Fort Montluc. Podczas
koszmarnych miesięcy spędzonych za kratami zrozumiał, że duchowej wolności
nikt nie może człowiekowi odebrać. Jako jeden z nielicznych więźniów przeżył.
Został zwolniony wiosną 1945 r.

Istnieje Prawda i ta Prawda jest Osobą

Kiedy pamiętnego czerwca 1935 r. A. Frossard przypadkowo wszedł do kaplicy,
był beztroskim młodzieńcem i pewnym siebie marksistą-ateistą. Nie miał
metafizycznych niepokojów i miłosnych niepowodzeń. W jednym momencie
nastąpiło jego całkowite duchowe przeobrażenie. Pisał, że doświadczył radości
"uratowanego od śmierci, właśnie w samą porę wyłowionego rozbitka".

Patrząc na Najświętszy Sakrament, doświadczył obecności osobowego Boga,
którego istnieniu zaprzeczał jeszcze przed sekundą. Światło oślepiającej czystości
i miłości Boga odsłoniło całą jego nędzę. Dopiero wtedy uświadomił sobie, w jakim
błocie grzechów oraz bezwstydnej i zarozumiałej ignorancji był pogrążony. Dziwił
się, jak mógł w takim stanie żyć i oddychać. W świetle tajemniczego Bożego
światła promieniującego z Eucharystii mógł zobaczyć całą swoją nędzę i ze szczerą
skruchą powierzyć się Bożemu Miłosierdziu. Zrozumiał, że ze wszystkich darów
Boga największym i najbardziej zdumiewającym jest Jego miłosierna miłość
ogarniająca wszystkich ludzi, a szczególnie największych grzeszników.

O tym niezwykłym doświadczeniu istnienia innego świata oraz swojego nawrócenia
A. Frossard milczał do 1969 r. Dopiero po trzydziestu czterech latach intensywnej
pracy, kiedy już był sławnym dziennikarzem i pisarzem, odważył się po raz pierwszy
opisać swoje nawrócenie w książce Dieu existe, je I 'ai rencontre (Bóg istnieje,
spotkałem Go). Miał słuszne przekonanie, że dzięki zdobytemu autorytetowi opis
jego nawrócenia nie zostanie odebrany jako przeżycie jakiegoś szaleńca.

I tak się rzeczywiście stało: książka Dieu existe, je l'ai rencontre w krótkim czasie
stała się światowym bestsellerem. Po jej przeczytaniu kard. Wojtyła spotkał się z
autorem i od tego czasu stali się z Andre Frossardem bliskimi przyjaciółmi. Na
początku swojego pontyfikatu Jan Paweł II poprosił Andrego Frossarda. aby
przeprowadził z nim wywiad. Był to pierwszy w historii wywiad z papieżem. W ten
sposób powstała książka N'ayez pas peur (Nie lękajcie się!), drugi światowy,
bestseller.

Po opublikowaniu książki "Bóg istnieje, spotkałem Go" Frossard napisał dzieła o
istnieniu życia pozagrobowego: II y a a un autre monde, oraz o istnieniu diabła: 36
preuves que le diable existe (36 dowodów na istnienie diabła).

"
Co mogę zrobić, skoro Bóg istnieje, skoro chrześcijaństwo jest prawdziwe, skoro
jest życie pozagrobowe?" - mówił w wywiadzie z V. Messorim. - "Co mogę tutaj
zrobić, skoro istnieje Prawda i ta Prawda jest Osobą, która chce być poznaną,
która nas kocha i która nazywa się Jezus Chrystus? Nie mówię tego na podstawie
hipotez, w sposób wyrozumowany, na podstawie tego, co słyszałem, iż mówiono.
Mówię o tym z doświadczenia. Widziałem.

Nie wiem, dlaczego wybrano właśnie mnie, abym był świadkiem naocznym tego, co
się ukrywa za powierzchownością świata. Wiem tylko, że mam obowiązek
świadczenia. Jestem skazany na mówienie, jestem przynaglany z łagodnością, ale
uporczywie potrzebą recytowania lekcji, jakiej Bóg mi udzielił w owym
wstrząsającym spotkaniu, latem 1935 roku, w nieznanej kaplicy w centrum Paryża.

Kiedy się "wie, że Bóg istnieje, że Jezus jest jego Synem, że jesteśmy oczekiwani
po śmierci, że na tej ziemi nigdy nie będzie innej nadziei poza Ewangelią; kiedy się
to wie, trzeba o tym mówić. Zrobiłem to i w dalszym ciągu będę to robił, aż do
chwili, kiedy pójdę kontemplować na zawsze to, co było mi dane zobaczyć podczas
owych minut, kiedy czas został dla mnie zatrzymany
" (Pytania o chrześcijaństwo).

Andre Frossard świadczył z odwagą o swoim doświadczeniu Boga aż do śmierci
2.02.1995 r. Od tamtej chwili na zawsze wszedł w rzeczywistość, której istnienia
wcześniej doświadczył, a o której czytamy w Piśmie św.: "Ani oko nie widziało, ani
ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy
przygotował Bóg tym. którzy Go miłują" (1 Kor 2, 9).".

Autor: ks. Mieczysław Piotrowski TChr, - (na podst. "Istnieje inny świat", za wcześniejszym
pozwoleniem redakcji pisma „Miłujcie się” dla naszej działalności misyjnej.
Andre Frossard- foto: "Milujcie sie", za
wcześniejszym pozwoleniem redakcji dla
naszej działalności misyjnej.
Foto-światło: "© [2009] Jupiterimages Corporation

"Od chwili kiedy je ujrzałem, mógłbym powiedzieć, że dla mnie tylko Bóg
istnieje, a wszystko inne jest jedynie hipotezą (...). Podkreślam: to było
obiektywne doświadczenie, prawie z dziedziny fizyki, i nie mam nic
cenniejszego do przekazania, jak tylko to: poza tym światem, który nas otacza
i którego cząstką jesteśmy, odsłania się inna rzeczywistość, nieskończenie
bardziej konkretna niż ta, w której na ogół pokładamy ufność. Jest ona
ostateczną rzeczywistością, wobec której nie ma już pytań"

- Andre Frossard (były redaktor naczelny  prestiżowego  pisma: "Le Figaro Magazine" i
członek Akademii Francuskiej, wcześniejszy
twardy ateista i syn założyciela Francuskiej
Partii Komunistycznej, autor głośnej książki-wyznania pt.: "Bóg Istnieje, Widziałem Go"

"Co mogę zrobić, skoro Bóg istnieje, skoro chrześcijaństwo jest prawdziwe,
skoro jest życie pozagrobowe?" - mówił w wywiadzie z V. Messorim. - "Co mogę
tutaj zrobić, skoro istnieje Prawda i ta Prawda jest Osobą, która chce być
poznaną, która nas kocha i która nazywa się Jezus Chrystus? Nie mówię tego
na podstawie hipotez, w sposób wyrozumowany, na podstawie tego, co
słyszałem, iż mówiono. Mówię o tym z doświadczenia. Widziałem."

- Andre Frossard ( były red. naczelny prestiżowego pisma: "Le Figaro Magazine" i członek
Akademii Francuskiej), wcześniejszy ateista i syn załozyciela Francuskiej Partii
Komunistycznej, - cyt. "Pytania o Chrześcijaństwo"

"Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w
twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem
poznany."

- Ewangelia (1 Kor 13)
Podrozdziały do Tego
Tematu:
(po lewej stronie są guziki do
tematów głównych)
Rozdziały Główne:
(po prawej stronie są
guziki do podrozdziałów w
tym temacie)
Człowiek, Ateista Który w Darze ŁASKI
(dla nawrócenia innych ludzi)
Faktycznie Widział Boga - Ojca: